Posts Tagged ‘wiersze’

W Przednoc Księżycowej Pełni

18 września 2013

Melancholijna Poro, Oczu Oczarowanie.
W Szkarłacie, Złocie Stoi Las Przy Lesie.
A ja, stojąc przy ścianie,
patrzę, jak w szyby okienne winkrustowuje się jesień.
Osypuje się kasztan.
Lato porzuca ziemię jak Tezeusz Ariadnę na wyspie Naxos.
Zanim wzejdzie wieczorna gwiazda,
musi to być gotowe przed wieczorną gwiazdą;
szybko, szybko —
gdzie tu koniec, gdzie tu początek?….
K.I.Gałczyński

Koniec jest zawsze początkiem zmian. karuzelaPoczątek kończy jedną formę istnienia i zaczyna inną.Wąż Uroboros staje się głowogonem, władcą odwiecznej karuzeli życia. Nieruchome kukły w barwnych strojach, z dziecięcym uśmiechem na twarzy, tańczą jak moje zmienne osobowości. Dziś byłem śpiącym królewiczem, bo winkrustował się we mnie smutek jesieni. Obudził mnie pocałunek zachodzącego słońca. Mój Tezeusz otrząsnął się z niemrawych pająków sieci, wziął w palce nić Ariadny i taki jest początek opowieści o jego ucieczce z labiryntu Minotaura. Jego nocnym przewodnikiem będzie pełnia księżyca, lawirująca przez tłum ciemnych chmur. Ostatnia ćma wrześnienia trzepocze się za oknem, zwabiona blaskiem lampy. Spóźniona zwiastunka babiego lata. Kim będę jutro? Wieczorna gwiazda mruga jak morska latarnia, ostrzegająca śmiałego żeglarza o podmorskich skałach i żarłocznych rekinach. Kim będę jutro? Marynarz w bocianim gnieździe woła: „Ziemia! ziemia!”  Mewy szybują podniebnie. Palmy szumią pozdrowienia. Wyspa Szczęśliwa?

Reklamy

Pochwała Fioletowej Jawnostki

1 czerwca 2012

Niebo odmienia się, choć wieczór nie ścichł,
wiatr jeszcze szepce, nim uśnie.
Niebo fioletem szeleści.
Wiatr – już nie wiatr – uśmiech
.
J. Czechowicz:Muzyka ulicy Złotej
 
Oto jest fiolet – drzewa cień idący żwirem,
fiolet łączący miłość czerwieni z szafirem.
M.Jasnorzeska-Pawlikowska: Barwy

pachnące łzami
późnowiosenne kwiaty
Małgosia Kobyliński: Fiolet

Fiołkowej toni opływa mnie morze
K. Ujejski: Wniebowzięcie

A słońce, góry zasłonięte grzbietem,
Barwiło w szczytach wyzębione skały
Złotem, purpurą albo fioletem.
A.Asnyk: Noc pod Wysoką

fioletowe szaleje,
cierniste głogi
wstały
i idą..
J. Kasprowicz: Święty Boże, święty mocny

120. Ostatnie Spojrzenie i Odloty

15 września 2008

Wrzesień, pełnia księżyca, jesienny smętek włóczył się po hampstedzkich ugorach i siedział w zadumie na Wzgórzu, patrząc na zachód słońca i samolot odlatujący do nie wiadomo dokąd. Przypomniał mi się stary wiersz, który napisałem w moje urodziny siedem lat temu i tak mi się jakoś sam wprosił na Uroczysko. A wstukując go słuchałem piosenki uroczej Anny German, która odeszła ze sceny życia w dwa dni po moich urodzinach w 1982. Tytuł piosenki „Jedna chwila wystarczyła…” Tak właśnie… 

Ostatnie Spojrzenie

Pozwól mi spojrzeć jeszcze raz jeden jedyny
Jak zachód słońca niebo pastelami smuży
Na strzępki obłoków lecące gołębiście
I  liście drzew na koncert strojone wiatrami.

Chciałbym w ślad za gwiazdami pójść na kraniec ziemi
Gdzie księżycowe wiedźmy uczą czeladników
Jak wiązać sidła z pajęczyn czarnej wdowy
Kradnąc nocne melodie sowich pohukiwań.

I daj mi wziąć ze sobą dźwięki i zapachy
Wakacji zagubionych w starczej bezpamięci
Rytuałów wieczornych i rytmów odwiecznych
Woń macierzanki i dzwony na Ave Maria

Pozwól mi odejść w świetlnych błyskawic wołaniu
Szlakiem pielgrzymów gwiezdnych znających te ścieżki
Tylko u bramy złotej daj mi się zatrzymać
Bym mógł głowę odwrócić i spojrzeć raz jeszcze.
24. VIII. 2001

 


%d blogerów lubi to: