Posts Tagged ‘semantyka’

Semantyczne Supełki Słownych Skojarzeń

2 lipca 2013

TiwMówię i piszę po polsku jak robot. Obojętniam się nad dziwacznością jednoliterowych słów :a, e, o, u, w, z. Nie widzę, że „ku” to „q” w masce i nie słyszę, że brzmi obco. Automatycznie piszę poprawną polszczyzną, zamiast bezustannie szukać w niej orzeźwiających innodźwięków
Trzas wartkobieży, ździś je powtorek marsjański, dies Marti,  opatrznie jest Tjuzdi, bo Tiw tudzież bogiem wojny i ognia jest; dżest żartobliwie przekłamudając. W rezulmamie jest guglibabel i rejwach słowiszcza. Taka praca to męka na młynek modlitewny. Młyn mle ziarna, ale żarna też mlą. Moulin Rouge, różowy młyn, nie Kaaba, ale rety, też zjednak kankan dla paryskich pielgrzymskich. Róż jest brawą wortku. Zbieg w pętli znalezisk. Suplikacje szybko rozplątują supły semanstycznych zawisłości. Zmieniając słowa w tej nibyzabawie prowadzę naukowe badania nad sobą samym, nad działaniem nowych częstotliwości w mojej psychice. W pewnym sensie próbuję ujarzmić mój automatyzm językowy, który jest nałogiem każdego użytkownika słów. Te inne częstotliwości to muzyka, której słuchają moje neurony i całe ciało. Mogę eksperymentować z obcymi językami w podobny sposób, bo języki słowiańskie często otwierają nowe częstotliwości dla polsko-brzmiących słów. Znajomość łaciny i angielskiego przydaje się także w badaniach romańskich i germańskich dźwięków. Trudniej jest z językami ugro-fińskimi i bałtyckimi, bo wtedy trzeba szukać słów-pożyczek. Podejrzewam, że te moje lingwistyczne eksperymenty mogą mieć intrygujący wpływ na mojej zdrowie i samopoczucie

Reklamy

Gwałtu! Rety! Co się Dzieje?

21 sierpnia 2012

Tytuł tego wpisu podsunęła mi znana autorka wierszyków dla dzieciMałgorzata Strzałkowska  Pani Małgorzata napisała piękny poemat językowy na temat onomatopeii. Ja, niestety, mogę tylko poświęcić trochę prozy na temat „gwałtu”. Słowa „poświęcić” nie używam w znaczeniu bluźnierczym, lecz w sensie oddania się prozaicznym popisom. Słowo „oddać się” nie ma absolutnie żadnych konotacji erotycznych. (ostrożność nie zawadzi. Car Putin czuwa) „Gwałt” – niem. „Gewalt-przemoc” poprzez jidish „gewałt”, pojawiło się dziś nagle w kontekście wikileaki, wolności słowa i szwedzkiej etykiety w bliskich spotkaniach intymnego stopnia. Brytyjski poseł Gallaghan  uważa, że Asange wpadł w pułapkę semantyczną, bo szwedzki „våldtäkt” to nie tyle gwałt co nietakt. Postaram się wytłumaczyć to w języku dostępnym dla nieletnich. Przypuśćmy, że urocza kobieta zaprasza cię do swego mieszkania na kolację i daje ci talerz przysmaków jako dowód swej sztuki kulinarnej. Zmęczeni ucztą, oboje zasypiacie przy stole.Ty budzisz się i widzisz, że na półmisku obok ciebie, jest  więcej tych smakołyków, więc pomagasz sobie do drugiej porcji. Ona budzi się i wrzeszczy: „jak śmiesz! to jest rabunek! wołam policję.”  Szwedki hołdują zasadzie gościnnej, jednodaniowej kolacji. Jeśli facet jest żarłoczny, to niech idzie do restauracji albo grzecznie poprosi o repetę. Gallaghan twierdzi, że Szwedzi zamazali różnicę między gwałtem a gburowatością. Charytatywna organizacja Kryzys Gwałtu  broni Szwedki, która nie mogła dać zezwolenia, bo obudziła się dopiero gdy Asange skonsumował repete. Ciekawe, co jej się śniło w tym głębokim śnie. 😮

Slowa, Sny i Przebudzenia

10 lipca 2012

Na początku był Sen. Stare księgi wiedzy wszechświata nazywają go Niebytem, Pralaya, tym bezczasem w którym Bóg śni. Gdy Stwórca budzi się z boskiego Snu, wtedy pojawia się Słowo. Taki jest początek jawy, której nie da się opisać bez słów. Boska jawa pojawia się wtedy jako liczby i litery, w których zamknięte są wszystkie śnienia Stwórcy. Sny i słowa są fraktalami – „samo-powtarzalne, nieskończenie subtelne, nietrywialne” zbiory znaczeń. W nich właśnie szukam od lat tego babelskiego prajęzyka, z którego bogowie stworzyli fraktalny giełkot ludzkiej mowy. Naukowa etymologia to zaledwie pierwsza wastwa wielopokładowych znaczeń ukrytych w każdym słowie. Cieszy mnie dostęp do sieci, w której od czasu do czasu znajduję migoczące semantyczne fraktale, dzięki możliwości tłumaczenia każdego słowa na dziesiątki obcych języków. Dziś znalazłem w sieci „włosy”- te niby roślinki (bo mają korzenie), które mają przedziwne, niemal magiczne właściwości jak np ich reakcja na suche powietrze, gdy przy czesaniu produkują elektryczne trzaski i stają dęba. Czasem czuję nieodpartą chęć do farbowania moich siwych włosów na zielono, bo taki kolor na pewno miały miliony lat temu, abyśmy mogli się lepiej ukrywać  w prehistorycznych paprociach. Awestyjskie słowo „var’sa” zmieniło się po wieży Babel w cerkiewno-słowiańskie „vlasu”. Kto wie czy praojcem Varsavy nie był jakiś włochaty uciekinier z Atlantydy albo nawet ufoludek z planety w gwiazdozbiorze Panny i jej bieguna- Ryby, które uwiecznił w herbie warszawskiej Syreny. Dobranoc. Idę śnić. 😉

Widunpedia – I

10 grudnia 2011

Moje lewo oko ma zaćmę. Gdy ćma wleci w oko, robi się mglisto. Mglisty świat jest urokliwy, bo traci kontury i rozpływa się w białoszare bezkształty. W tym świecie wirtualność i tzw rzeczywistość wtapiają się w siebie i tracą swoją odrębność. Słowa przemieniają się w tańcujące fraktale nowych znaczeń. Tutaj właśnie zrodził się mój pomysł stworzenia Widunpedii czyli Encyklopedii Zaćmionego Widuna. Do czytania tego dzieła trzeba mieć mocne nerwy i fspaniały zmysł humoru. Moje wpisy będą krótkie, ale mogą być częste. Komentarze, jak zwykle, mile widziane i czytane przez mgiełki tańczące przed lewym okiem.Prawe oko dowidzi jeszcze całkiem nieźle

1. Ćma: ciemność; tłum;  zawada w potoku płynnych dostrzegań;  egipskie ciemności nad kataraktami Nilu; motyl nocy; nocne papiloty(papillon de nuit); spiralny lot do światła; masowe unicestwienie w płomyku świecy;  niemoc oka;  tępota sokolego wzroku. Chopin Nocturne cis-mol zwany Ćmą.  Pięknie gra Japonka Atsuko Seta.

2. Katarakta: wodospady na Nilu; szedy zakał; siva mrena; старческо перде (starczesko pierde);  zamućenje koje se razvija u očnoj leći; mleczna mętność; zaburzenia w poruszaniu lub samoobsłudze (u starszych); pseudofakia; skutki operacji: zmniejszenie światłowstrętu  (jego przyczyną mogą być okulary), uczucie lekkości i, co jest również bardzo ważne, korzystniejszy wygląd. 🙂 Pacjent przez jakiś czas po zabiegu musi uważać na wzrost ciśnienia w gałce ocznej np. nie wykonywać gwałtownych skłonów. Ukłony wykluczone od lutego 2012.

3. Strach:  potrawa dla strachajłów (najadłem się strachu; nocny marek naje się strachu), wpadka podczas spotkań z bezimiennymi panami (wpadać w paniczny strach); pęd lemingów ku przepaści, popłoch owiec; osoba która nie ma pojęcia o modzie (strach na wróble); szaleńcza odwaga Polaków (strachy na Lachy); Duchy zmarłych (strachy) Povsod, povsod dolgočasno. Kaj je, kaj bo? Guslar: Zaprite vrata kapele I tako stati okoli truny; Št luči, brez sveče, Dvignite pripone v okna. (Mickievicius: Diedy) Strach ma Wielkie Oczy Wampyra.

Kwaśne Problemy Niestrawnej S.Trawy

4 grudnia 2011

To straszne, gdy się nosi takie trawiaste nazwisko (w kamuflażu) i nagle żołądek zaczyna mieć jakieś urojenia i przestaje trawić moją codzienną paszę. Takie słowo jak „strawa”, to przecież S.Trawa czyli ja. „Po-trawa” wskazuje tylko, że jestem wytrawnym Polakiem. W dawnej polszczyźnie „trawić” znaczyło także „wydawać” (pieniądze), co też zgadza się z moją siewną (czyt. rozrzutną) naturą.. Moje ostatnie perypetie z trawieniem też mają swoje korzenie w słowach „truć” i „trucizna”, które pierwotnie znaczyły „to, co się je w strawie”. O trawie, trawnikach, ich uporczywej zieleni, bawieniu się kroplami rosy, udzielaniu gościny tym, co w trawie piszczą, głównie świerszczom ale także podszeptom, plotkom i donosom, mógłbym pleść w nieskończoność, pod wpływem długiej blogo-głodówki. Nie mogłem pisać, bo te kwasy trawienne w jakiś sposób zrobiły z mojego mózgu dziwne korniszony. One z kolei przedostały się do moich snów, w których przez kilka nocy podróżowałem w zatłoczonych wagonach, autobusach i tirach. Te pojazdy to był mój buntowniczy żołądek.- przeładowany kwasami. Trawiony tęsknotą blogową myślałem, nawet o paleniu trawki, ale poprzestałem na greckim jogurcie z probiotykiem. Mój osobisty doktór przeraził się widokiem chudego cienia, który wsunął się bojaźliwie do jego gabinetu, przeprosił za błędne diagnozy swoich podwładnych lekarek na treningu i zapisał mi lek, który postawił mój mózg na nogi, co także uruchomiło resztę uśpionej S.Trawy.Zrobiło się znowu zielono na trawnikach Uroczyska. Stokrotne dzięki. 🙂

960. Teczki-X z Archiwum Uroczyska

8 stycznia 2011

 

 

 

 Niepohamowana ciekawość inności Duchovnego vel Foxa Muldera zmusza mnie do grzebania w Archiwach-X , gdzie znajduję pliki z fotografiami mojego nierzeczywistego świata. Moim warsztatem jest fotoszop, gdzie badam widoki schwytane cyfrówką, dopóki nie znajdę w nich tego jednego, prawie niewidocznego fragmentu całości, który jest ich esencją, literą, symbolem, słowem lub muzyką. W Uroczysku jest wiele zdjęć, ale odczytywanie ukrytych w nich słów nie jest łatwe. Czy twarz skrzata w zmarszczkach kory dębowej jest moim złudzeniem czy jakąś rzeczywistością, która objawiła się nagle w magicznych rytuałach komputerowej techniki? Wydaje mi się, że każdy skrawek mojego otoczenia- ulice, domy, ogrody, drzewa, kwiaty i ludzie – zawiera w sobie jego pełne znaczenie, która da się odczytać, jeśli uda mi się przebrnąć przez labirynt jego hieroglificznych symboli. Dzisiejsze znalezisko potwierdziło, że jestem na właściwym tropie. Moje liczne fotografie to bogate źródło niezwykłych informacji o równoległych światach, ich mieszkańcach, pra-Babel językach i dawno zapomnianych znaczeniach naszej wspólnej mowy. Ta fotografia ukazała się tutaj zaledwie pięć dni temu, ale wtedy jej znaczenie było widoczne, ale ignorowane. Dziś jest moim znaleziskiem i bodźcem do dalszych poszukiwań. Interpretacje Czytelników będą traktowane z należną im ciekawością, szacunkiem i miłością (ukłon w stronę Wody).  


%d blogerów lubi to: