Posts Tagged ‘Pełnia księżyca’

W Przednoc Księżycowej Pełni

18 września 2013

Melancholijna Poro, Oczu Oczarowanie.
W Szkarłacie, Złocie Stoi Las Przy Lesie.
A ja, stojąc przy ścianie,
patrzę, jak w szyby okienne winkrustowuje się jesień.
Osypuje się kasztan.
Lato porzuca ziemię jak Tezeusz Ariadnę na wyspie Naxos.
Zanim wzejdzie wieczorna gwiazda,
musi to być gotowe przed wieczorną gwiazdą;
szybko, szybko —
gdzie tu koniec, gdzie tu początek?….
K.I.Gałczyński

Koniec jest zawsze początkiem zmian. karuzelaPoczątek kończy jedną formę istnienia i zaczyna inną.Wąż Uroboros staje się głowogonem, władcą odwiecznej karuzeli życia. Nieruchome kukły w barwnych strojach, z dziecięcym uśmiechem na twarzy, tańczą jak moje zmienne osobowości. Dziś byłem śpiącym królewiczem, bo winkrustował się we mnie smutek jesieni. Obudził mnie pocałunek zachodzącego słońca. Mój Tezeusz otrząsnął się z niemrawych pająków sieci, wziął w palce nić Ariadny i taki jest początek opowieści o jego ucieczce z labiryntu Minotaura. Jego nocnym przewodnikiem będzie pełnia księżyca, lawirująca przez tłum ciemnych chmur. Ostatnia ćma wrześnienia trzepocze się za oknem, zwabiona blaskiem lampy. Spóźniona zwiastunka babiego lata. Kim będę jutro? Wieczorna gwiazda mruga jak morska latarnia, ostrzegająca śmiałego żeglarza o podmorskich skałach i żarłocznych rekinach. Kim będę jutro? Marynarz w bocianim gnieździe woła: „Ziemia! ziemia!”  Mewy szybują podniebnie. Palmy szumią pozdrowienia. Wyspa Szczęśliwa?

Reklamy

Raptularz Pełnii Księżycowej

27 listopada 2012

Dym kadzidła wije się jak szary wąż przed ekranem komputera i wymazuje moje słowa. Jutro popołudniu jest pełnia pod znakiem Bliźniaków. Ciekawe co nam przyniesie, bo Merkury właśnie powrócił wczoraj ze swoich wstecznych meandrów, co objawiało się u mnie jako niechęć do pisania. Niektóre przepowiednie na jutro zapowiadają ciekawe wizyty, co u mnie już się spełniło, chociaż była to tylko wirtualna wizyta z Antypodów. Czy w Australii pełnia jest w Strzelcu?  Uczeni kanadyjscy twierdzą, że pełnia księżyca nie ma żadnego wpływu na bezsenność, niespokojne myśli, bóle itp. No, tak istota ludzka to 70% woda, a księżyc kołysze wodami ziemi jak mu się podoba, ale nie tyka ludzi? Pic na wodę,ale śpijcie słodko i śniejcie o ufoludkach lądujących na Pech de Bugarażu. Dorbacon 🙂

Bornholm -Wyspa Zasp i Śnieżnych Snów

11 stycznia 2012

W poniedziałek była pełnia księżyca. Moje łóżko przy oknie kąpie się co noc w jego blasku. Rezultat: wiele snów, z których udaje mi się zapamiętać przynajmniej jeden lub dwa. Zeszłej nocy śnil mi się Bornholm, o którym wiem tylko tyle, że jest duńską wyspą na Bałtyku. Mój sen wplątał mnie w jakieś zawikłane problemy polskich emigrantów na Bornholmie i zaciekawił mnie na tyle, aby powędrować na web  tropem słów w poszukiwaniu znaczeń. Instynkt podszepnął mi, aby zacząć od słowa „holm”, którego znaczenie w duńskim jest „wyspa. Na mojej Wyspie żyje popularny aktor filmowy, Sir Ian Holm vel Bilbo Baggins („Władca Pierścienia”)  który, traf chciał, urodził się pod moim znakiem Panny (12.9.31), ma liczbę urodzinową osiem, a 31 to numer mojego mieszkania. To pierwsze mrugnięcie, że jestem na dobrym tropie. Inny znany na webie Hold, to Stefan Christian Holm, szwedzki olimpijczyk w skoku o tyczce. Data urodzenia- 25.5.1976 = 8 czyli znowu moja liczba urodzinowa. Etymologia też może być czasem pomocna w odczytywaniu sennych symboli. Holm w pragermańskim „hulmez” oznaczał pagórek, wzniesienie, łaciński „culmen– szczyt, w polskim kulminacja. Angielska nazwa drzewa „holm oak” to polski dąb ostrolistny, zimozielone drzewo które nie lubi mrozów, co mi też pasuje. Z dalszych poszukiwań wynikło, że na Bornholmie mieszka około 200 polskich emigrantów, głównie szukających lepiej płatnej pracy rolników. W grudniu 2010 Bornholm był katastrofalnie zasypany 10-metrowymi zaspami śniegu. Jak Polacy na Bornholmie dawali sobie radę – poczytajcie. Kluczowe słowa: wyspa, Panna (Virgo), Stefan, osiem,  skok, kulminacja, śnieg, zaspy, odcięcie od świata. Co to wszystko znaczy?  W sierpniu jakiś kataklizm odetnie mnie od świata, ale przeskoczę poprzeczkę przeszkód i wzniosę się na szczyt popularności? Albo…albo…tyle albów ile snów i zasp snow. PS. Warto kliknąć na to zdjęcie Bornholmu z duńskiej wikipedii z demonicznym martwym drzewem, które pasuje jak wyrósł do mojego snu. 😉

Pełnia dla Nieznanego Żołnierza

11 listopada 2011


Jutro jest bardzo jedenasty dzień-11-11-11. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, bo przecież to ten dzień wieńców dla Anonima w Mundurze. Ja też jestem nieznanym żołnierzem AK, bo to dziś nic nikomu  nie mówi. Dlatego ucieszyłem się, gdy dostałem się do Domu Historii Gadułów i do tego z rekordowo długim nagraniem, bo Ania nie chciała mi przerywać wezbranego potoku słów. Nie mam pojęcia o czym mówiłem, ale gdy pewnego dnia posłucham tego bełkotliwego maratonu, to pewnie schowam się pod ziemię ze wstydu. Dzisiejsza pełnia zdezorientowała mnie do cna. Jako nieznany żołnierz odkryłem, że mam dwa  wieńce . Jednym jest moje imię, które w jego greckiej wersji znaczy po prostu „Wianek” albo w tłumaczeniu na słowiański – Wieńczysław. Mój drugi wieniec, niestety, może mnie wykończyć, bo mam rzekomo wieńcowe zaburzenia w dopływie krwi do mojego niewidocznego serca. Medytując nad tymi powikłaniami wpadłem w zdumienie nad dziwami mojego długiego życia. Jak dotychczas nie potrafię wyjść z podziwu, więc udam się chyba na zasłużony odpoczynek. Dobranoc.

970. Widun-Wiking w Pełnię Księżyca

19 stycznia 2011

Ten młodzieńczy sen zrobił na mnie tak silne wrażenie, że zacząłem  poszukiwać we wspaniałych bibliotekach lubelskich śladów jakiegoś Wikinga zwanego Olaf Tryggvasson. Znalazłem go widocznie, bo skopiowałem skądś ołówkiem całkiem udany portrait mojego wczesnego wcielenia. Tak mi się właśnie przyśniło, że byłem tym Olafem, wikingowym zabijaką, ale z opisu całego snu zostały tylko fragmenty i ten portrait. Pamiętam jednak, że nosiłem się przez jakiś czas z napisaniem nowelki, opowiadania czy nawet powieści o jego życiu. Jak to zwykle bywa w młodości, miałem zbyt wiele innych, ważniejszych spraw na głowie, aby pisać książki. No, a teraz jest, niestety, za późno, ale kto wie – może na webie jest jakaś niemoja książka o nim, chociaż wikipedia twierdzi, że bardzo mało wiadomo o jego krótkim życiu. Nie wiem czy to, że zginął na polu bitwy 9 września (pod moim znakiem Panny) mógł wywołać falę tego śnienia, ale w snach wszystko jet możliwe.
Oślepiający księżyc zeszłej nocy nie dał mi spać. Wstałem o 2 rano i nabazgrałem półsenny wiersz  o nim.
Księżyc w pełni na niebie, jak pijany latarnik
Gasił gwiazdy swym blaskiem na ulicach pra-nocy.
Rozkołysał ocean, chwycił fale za grzywy
I popędził spienione na piaszczyste wybrzeże.
Potem zajrzał przez okno, ukradł mi moje śnienie
Zaplątał je w sznur pereł i zawiesił nad ziemią.

PS: to Widun lat 18, gdy mu się przyśniło że był Olafem.

92. Sny w Pełnię Księżycową

17 sierpnia 2008

Gdy księżyc jest w pełni, śnią mi się dziwne przygody które, prawdę mówiąc, są ni przypiął ni przyłatał. Ani Freud and Jung ani sennik egipski nie potrafią mi ich wyjaśnić. Moja podświadomość sięga w pełnię księżycową do jakichś ciemnych zakamarków mojej psychyki i wyciąga na wierzch zakurzone szpargały zapisane w nieznanych mi symbolach. Zeszłej nocy zostałem wezwany do wysokiej rangi urzędnika, który poinformował mnie ostrym tonem, że zaparkowałem samochód w niedozwolonym miejscu przed Somerset House. W tym budynku mieszczą się dokumenty takie jak testamenty, metryki urodzenia, ślubu i zgonu i to chyba z całej Wielkiej Brytanii. Tak mnie zbił swoim tonem z pantałyku, że zacząłem nawet przepraszać, dopóki moja pamięć nie obudziła się i mogłem wreszcie wyjąkać, że przecież nie mam samochodu od kilku lat. Na co ten bęcwał warknął tylko „ tylko bez żadnych wymówek! Proszę iść tam natychmiast i usunać bezprawnie zaparkowany samochód.” Pomyślałem (jeśli w snach myślę), że nie ma sensu się z nim kłócić, wyszedłem na ulicę , łamiąc sobie głowę nad problemem usunięcia samochodu, którego nie miałem. W drugim śnie byłem specem od usuwania kaliny wirtualnej z komputerów zarażonych tym żelatynowym krzakiem z czerwonymi jagodami. We śnie wiedziałem nawet jaką łacińską nazwę miała ta senna odmiana kaliny. Na horyzoncie sennym kołacze się jakaś stara piosenka żołnierska: „Z konia spadł na wznak, na kaliny krzak, a kalina jak matula swymi liśćmi go otula…” Ano ,tak!  jedna moja wizyta w celu usunięcia usunięcia kaliny była właśnie do domku mojej matuli, która powitała mnei niechętnie, bo był wczesny ranek…Ale przecież nie jestem na wojnie? eh? ÂKc


%d blogerów lubi to: