Posts Tagged ‘Internet’

Spojrzenie z Urwiska Snów Internetu

4 października 2013

W zbiorowej pracy pt Sny Internetowe: Archetypy, Mity i Metaphory (Ifiscal cliffnternet Dreams: Archetypes, Myths and Metaphors) red. Mark Stefik, autorzy badają cztery potężne metafory w połączeniu z archetypami Junga: biblioteka cyfrowa albo internetowa (Mędrzec lub Stróż Wiedzy);poczta elektroniczna (Komunikacja); cyfrowe targowisko (Kupiec)  i cyfrowy świat (Wędrowiec)”. Jest wiele innych metafor, które sięgają głębiej i poza framugi nauki jak np „grzybnia żywej energii”, „zbiorowa pamięć społeczności”, „brama przeżyć i doświadczeń”, hodowla anim i animusów”itp. W moim osobistym świecie, internet to urwisko, z którego można podziwiać z zapartym tchem niesłychane bogactwo wiedzy, słów, nazw i wyzwisk, wirtualnej rzeszy „przyjaciół” z całego świata, fantazji, snów i złudnej rzeczywistości. Stojąc na brzegu tego urwiska, zdaję sobie sprawę,  że gdzieś tam w ciemnych głębiach na dole jest groźna przepaść szpiegów, opętańców, zboczeńców, oszustów i hakerów. Ci internauci pochodzą ze świata sennych koszmarów i ostrożność nakazuje, aby nigdy nie ryzykować skoku z urwiska w tę otchłań. Nigdy nie klikam lekkomyślnie w złudne linki randek w ciemno i spamowego śmiecia. Ach, gdyby tylko anioły dały mi skrzydła…O, właśnie znalazłem coś pięknego do posłuchania i oglądania – Skrzydła Anioła. Dla takich znalezisk jest właśnie moje urwisko internetowe. Jeszcze jedna Muzyka Aniołów – Andre Rieu Przyleciał raz Anioł do okna i spytał czy jestem samotna..-

Reklamy

Sieć do łowienia finneganów XXI wieku

23 Maj 2013

mieniak stróznikMelatonina bananów uruchomiła szyszynkę i zegar snów znów tykał całą noc. Obudziłem się z wieścią z pola śnień: Dżoys stworzył błyskotliwą, wczesną  wersję internetu w formie finneganów. W XXI wieku zastąpił ją internet – niewyczerpana kopalnia nowoczesnych jojsów – słów, słowików i złowiszczów wszelkiego gatunku w setkach języków, dostępnych przez googla i wikipedię. Finnegońcy mogą teraz chwytać je palcami, wędkami i pajęczyną webu, która pstryknie gdy wpadnie w nią finnepstrąg. Podejrzewam, że ta rewelacja zmusi mnie do pisaniaWidunopedii, której próbkę pokażę lada moment. Dla Joyca Dublin był  natchnieniem, tak jak dla mnie Lublin. Zaglądam do tych rodzinnych stron i szukam wiosek i miasteczek z dziwnymi nazwami, bo w nich często czają się ryby, owady, ptaki, zwierzaki i ludzie z innych wymiarów znaczeń. Nawet najbardziej pospolita nazwa/nazwisko może być finnepogańskim odmieńcem w innym języku. W gminie Leśna Podlaska jest Uroczysko Kołowierz i Las Kołowierzch, a tam rośnie Dąb Miłości – po łotewsku ozols milestibas,  oraz zabytkowy jesion wyniosły. Czesi też mają takie „stromy-drzewa” i jeden z nich zwie się jasan u kostela sv. Petra v Dubči, na przedmieściu zlatej Prahy. Strom za oknem brzmi po finnegańsku, a drzewo nie. Leśna Podlaska leży na małą rzeką Klukówką, która kluczy po równinie tam i sam, dopóki nie znajdzie Krzny, która płynie Bug wie gdzie. W całej okolicy są pięknie zwane ryby (śliz –mřenka mramorovaná  ),  płazy (rzekotka drzewna- obične gatalinke) i ptaki (lerka-lululla arborea, gorski czuczuliga), rośliny (parzydło leśne-lěsna mjetelica) i motyle (mieniak stróżnik-pikkuhäiveperhonen). Temat do rozwinięcia. Starczy chwilowo?

27. Mózg – gąbka w głębinach internetu

30 kwietnia 2013

gabki„Gąbki nie mają układu nerwowego, pokarmowego i krążenia. Zamiast tego, większość polega na utrzymaniu stałego przepływu wody przez ich ciała, aby zdobyć pożywienie i tlen oraz do usunięcia odpadów.” Internauci to olbrzymia kolonia gąbek, których komórki mózgowe wchłaniają wszystko co znajdą na webie. Prawdziwa wiedza może być pożywieniem, fałszywa powinna być usunięta, słowa to  tlen albo filter znaczeń.  „Mózg jest jak gąbka w pierwszych siedmiu latach życia…wchłania każdą informację…”Zgoda, ale dziś każdy zauroczony internauta jest siedmiolatkiem, a jego mózg gąbką przez którą płynie potok słów, wiadomości prawdziwych i fałszywych z blogów, spamów, medialnych śmietnisk i naukowych czasopism. Gąbki były kiedyś eksperymentem w tworzeniu tego, co po milionach lat stało się mózgiem. Czy internet nie jest powrotem do tych wchłaniających czystą wodę stworzeń sprzed 600 milionów lat, ucząc teraz ludzkie mózgi jak być gąbką wiedzy? Do posłuchania cymbały, na których grał Jankiel, a tutaj maestro Ion Miu  gra pałeczkami trzymanymi w szybkich palcach.

Ślepy w Ciemności Bezsieciośnienia

23 listopada 2012

Poniedziałek. Od samego rana zielone oczka modemu mrugały do mnie bezskutecznie jak opętana flirciarka. Połączenia z internetem nie było i od razu poczułem się nieswojo. Bez Gugla jestem jak narkoman bez pierwszej dawki opium. Co gorsza, ćpanie dostarcza mi DziewicaMedialna czyli Virginmedia, moja gwiazda urodzinowa. Dzwonię do niej na umówiony numer 151 i głos kobiety-robota bredzi jak Pytia w oparach siarki, każąc mi przyciskać numery na telefonie zamiast liter mojego hasła.Po wielu nieudanych próbach połączenia się z żywym ekspertem, odzywa się wreszcie męski głos.Po krótkiej rozmowie, okazuje się że mój modem ulotnił się z bazy danych i nikt nie wie, co się z nim stało. Jeśli znajdą, to będę w internecie o piątej wieczorem. Przez resztę dnia snuję się po domu jak duch obcego internauty. Ja ulotniłem się z bazy danych mojej nierzeczywistości.

۞

Wtorek. Podczas niespokojnej nocy śniło mi się, że brałem udzial w zawodach ześlizgów z coraz bardziej spadzistych zboczy gór. W ostatnim etapie wspiąłem się na niemal prostopadłą ścianę skały ii ujrzyłem przed sobą jaskrawie bialy, z lekkim niebieskim połyskiem, ryzykowny ześlizg wzdłuż wąskiego łozyska z ostrymi kamieniami i zakrętami. Udało mi się jednak wylądować w dolinie bez obrażeń. Po rozmowie z innymi zawodnikami, postanowiłem wycofać się z tego dziwnego sportu śnienia. Szary dzień dłużył sie niesamowicie. Pisałem felieton dla Dziennnika o nadziei i Kalendarzu Majów. O 17 modem mrugał bezsilnie. Virgo wciąż szuka modemu i prosi o 24-godzinną cierpliwość. Ciekawe czy po trzech dniach zapomnę o moim nałogu i poświęcę więcej czasu na łażenie po Hampstedzie.

۞

Środa:Internet jest technologicznym światem śnienia ludzkości. W pewnym sensie to jest olbrzymi hologram, złudzenie w złudzeniu. Tak jak w świecie kwarków, ani przestrzeń ani czas nie mają znaczenia. Jesteśmy w iluzorycznym kontakcie ze sobą, ksywa dotyka ksywy.Wiemy o sobie wszystko i nic, bo iluzja jest niesprawdzalna. Podejrzewam, że ta elektroniczna sieć jest oswajaniem nas z tym co się stanie. Nie będzie końca świata. Nastąpi jednak jakieś wzmocnienie tego internetu śnień. Odcięcie od internetu przeżywam tak jak bezsenność, ale bez okropnych skutków fizycznych. Znużenir psychiczne.

۞

Dziś rano spałem o dwie godziny dłużej, szukając internetu w pięknym śnie o błęlitnym lesie. Kryłem się z moją przewodniczką między krzakami, bo las był w posiadaniu niesfornej, groźnej hałastry nastolatków. Stopniowo hałas niknął i wreszcie zaległa błogosławiona cisza. Wyszliśmy z ukrycia i gdy stanąłem wśród olbrzymich drzew ujrzałem że cały las był spowity w przepiękne, ciemnobłękitne światło. „Czy to przywidzenie?” spytałem moją towarzyszkę: „Nie, tak jest. To jest twoje powietrze, którym oddychasz. Przed chwilą zadzwoniłem do Dziewicy Mediów. ” Twój problem został zidenzyfikowany. Inzynier jest w drodze, aby go naprawić.” Jak mogłem się spodziewać, to było typowe dla prowidera kłamstwo.Nikt się nie pojawił, bezsenność trfa. Te niby-kojące kłamstwa to też sen.

۞

Czwartek: 9.30 katarynka piarów powtarza jak opętaniec to samo trzydniowe kłamstwo:”problem znaleziony. Inżynier w drodze.” Coś się zagotowało we mnie i kipię jak samowar. Katarynka łączy mnie ze specem, który zapewnia mnie, że będę w objęciach Dziewicy w samo południe. Jest teraz 14 i modem wciąż mruga bezsilnie. Ponowny telefon do ekspertów. Po długim czekaniu na raport techniczny, dowiaduję się, że inżynier odwiedzi mnie jutro rano.

۞

Piątek:Wesoły, mały Mulat w czerwonym kitlu i wełnianej czapeczce przyszedł o 9.45, wyłączył telefon, włączył jaki gadżet i zniknął, aby pomajstrować w czarnej skrzyni światłowodów przed domem. Pięć minut później modem obudził się i mrugał wesoło, jak gdyby nigdy nic. Poprosiłem inżyniera o kluczyk do tej magicznej skrzynki. „A z czego ja będę żył, eh?” roześmiał się, poklepał mnie protekcjonalnie po ramieniu i zniknął. Może go nawet wcale nie było. Może po prostu obudziłem się z jednego snu i wpadłem w drugi? Dziś słońce świeci jasno w Strzelcu. Internet przestał mnie nęcić.  Odwyk wygrał? 😮

Absurdy, Sensacje i Tsunami Snujawy

14 listopada 2012

Mam ostatnio dziwne wrażenie (normalne u mnie), że tsunami śnienia zmiata bezpowrotnie rzeczywistość naszego świata. Ludzkośc przestaje rozróżniać między snem i jawą. Milionom ludzi wydaje się,. że obudzili się z nocy falujących snów. W istocie rzeczy cienka granica między jawą i snami przestała istnieć. Jednym symptomem tego jest absurdalność wielu wydarzeń, dziwaczne imiona i nazwiska, trywialne wydarzenia rozdmuchane do gigantycznych sensacji, spiskowe fantazje, olbrzymie zarobki dla nieudolnych szefów, miliony ludzi na drugiej półkuli wpatrzonych w całkowite zaćmienie słońca przez księżyc w nowiu (foto)Ujawniają się także niesamowite zbieżności liczbowe, etymologiczne, astrologiczne, naukowe i sci-fi, Aby szczegółowo opisać i wyjaśnić to wszystko, jest ponad moje siły. W skrócie chodzi w tym pozornym chaosie o moralny cynizm i rozpad autorytetów, celebrytów, medialnych wyroczni, polityków, władz kościelnych, generalicji, FBI, CIA, banków i bogaczy rządzących światem. Cały system prywatnejj komunikacji internetowej otrzymał śmiertelny cios. Internet odkrywa wszystko, nie potrafi ukryć niczego.  Listopadowa energia Skorpiona ujawniła się w jego zdolności uśmiercania się własnym jadem. Zbankrutowane siostry-bliźniaki z Florydy, uwodzące generałów i zbuntowany agent FBI, który ujawnił wrażliwe szczegóły emejlów generałów politycznym przeciwnikom Obamy to echo Gmyza podpalającego trotylem Rzepę i bliźniaka sekty smoleńskiej. Całość wiąże się w pogmatwany, senny omni-skandal poza rejonem rozsądku i rzeczywistości.

Senne Marzenia w Ksywej Sieci

13 października 2012

Internet urzeczywistnił sen ludzkiej wspólnoty. Jak cała sfera śnienia, którą mozolnie uczy się naśladować, ma swoje ciemne i jasne strony, wirusy obok okruchów mądrości, przelotne spotkania osób z dwóch krańców świata albo odnowę dawnych więzów z poprzednich istnień. Dokładnie ilu internautów przemierza tę wirtualną przestrzen bez granic, tego nikt nie wie. Mam kilka adresów, sześć blogów i osiem ksyw, z których niektóre są pogrążone w śpiączce. Czy w moich ksywach, jak i w prawdziwych imionach, kryją się różne osobowości, które myślą inaczej i śnią inaczej? Wydaje mi się, że tak właśnie jest. Antrim, Widun, Minstrel, Gęślarz, Stefan to tylko jeden Walter Mitty,pogrążony w licznych, migoczących sennych marzeniach. Dziennikarz z gęsim piórem w dłoni nie kontaktuje się z Widunem bo wtedy redaktor naczelny dostałby obłędu. Widun stroni od antrima, bo to stary nudziarz klechdowy z niedostrojoną bałałajką. Stefan to poeta z bożej łaski, który boi się własnego cienia. Stanmar to unilingwista, który zapadł w sen zimowy z braku czasu. Każdy z nas ma swoje własne sny, na których ujawnienie też nie mamy czasu i dlatego siedzą one w snuczekalni i przesuwają cierpliwie paciorki na różańcu niespełnionych marzeń. Niestety, anonimowość internautów często wyzwala w nich niepohamowane fantazje, które robię z nich Walterów Mittych, opowiadająch niestworzone histories o swych fikcyjnych przygodach, osiągnięciach i bohaterskich wyczynach. Walter Mitty to typ, który kradnie zagubione sny innych ludzi.  Dobranoc.

Awaria Światłowodów i Czarna Magia

20 lutego 2012

Uroczysko znalazło się ostatnio pod atakiem demonów, cierpiących na światłowstręt. Pierwszą ofiarą padł mój modem. Przez trzy dni w początkach lutego nie miałem dostępu do internetu, bo światłowodne kable w zakolu domowym miały jakieś tajemnicze odmrożenia, które koreański inżynier tłumaczył jako normalną wrażliwość tych wężowatych kabli, które wiją się po ścianach Uroczyska. Gdy kable odtajały pod pieszczotliwymi zabiegami dwóch speców, mój delikatny modem wprawdzie mrugał nerwowo, ale nie chciał za żadne skarby podłączyć się do internetu. Dostałem nowy modem, którego zielone oczko było ledwie widoczne, ale patrzyło na mnie bez zmrużenia jak wierny pies. Sielanka dwóch tygodni minęła jak sen. Wczorajszej nocy miałem dziwny sen, który był ostrzeżeniem ponownego ataku na światlowody. Śniło mi się, że  zawędrowałem do wioski Pomroczno, gdzie sołtysem była jednooka wiedźma – Lucyna Oksymoron Ciemnowodna. Gdy spytałem ją czy to jej prawdziwe nazwisko, odpowiedziała, że Lucyna to światło, a nazwisko po mężu to ciemność, więc ludzie dali jej ksywę oksymoron. Dziś o jedenastej, Lucyna światłowodna w komputerze i telefonie uciekła na cztery wiatry. Zadzwoniłem z komórki do prowidera Virgin (Dziewica-Virgo) i jakiś ponury głos oznajmił, że reperacje potrwają do ósmej wieczorem. Wyszedłem na spacer z  cyfrówka i u wylotu ulicy spojrzałem na starą brzozę, która nagle ukazała mi swoje prawdziwe oblicze – wiedźmy ze snu.  Nieczyste siły unieruchomiły mój kontakt ze światem, wykorzystując jutrzejszą energię nowiu księżyca w znaku Ryb (przeciwny biegunVirgo-Virgin).

10.Ponowne Zaczarowanie Świata?

18 czerwca 2008

Harry Potter rozczarował mnie jako czarodziej, ale to jego nie wina, tylko tej która skazała go na to raczej infantylne wirtualne błaznowanie. Zresztą nie o tym chcę napisać. Wczoraj zoczyłem  gdzieś tytuł pracy doktoralnej pt „ Rzeczywistość wirtualna jako „ponowne zaczarowanie świata”. Ta fraza „ponowne zaczarowanie świata” (ukuł ją dawno temu niemiecki socjolog Max Weber) pojawia się natarczywie w rozprawach naukowych, wywiadach i książkach. Czarodziejstwo wrosło w nasze pogańskie dusze i serca i nikt nie potrafił go dotąd wykorzenić, więc ciągle marzy się nam ponowne, inne, bardziej podniecające „zaczarowanie świata”. Czary negują świat racjonalnego myślenia, pogrążają we mgle nudną codzienność, demolują kieraty i karuzele życia i tworzą świat zbliżony do naszych zwariowanych snów. Tak było od wieków, ale każde ponowne gusła mają inny cel i w jakiś sposób są pożyteczne lub zgubne tylko dla pewnych grup ludzkich. Przed wiekami mieliśmy rytuały pogaństwa, bliski i dziś trudny dla nas do zrozumienia kontakt ludzi z przyrodą, z legendami i bogami. Potem powstały inne oczarowania, tak liczne, że można tylko wspomnieć rzymskie „igrzyska i chleb”, rycerskie turnieje, wyprawy krzyżowe, i triumfy Kościoła, reformacje i prześladowania religijne, industrializację, wybuch technologii i stworzenia iluzji filmów, radia, telewizji i wreszcie internetu. Te ostatnie omamiają, radują, pobudzają do chichotania i łkania, wciągają w nałóg i są używane do manipulowania naszymi zmysłami i tęsknotami. Internet jest jednak ciekawym zaczarowaniem, bo po raz pierwszy miliony ludzi wprowadzily w jaki taki użytek swoje umysły. Kino, TV wymagają od nas bierności. Te zaczarowania chwytają  tylko nasze emocje i reakcje oglądaczy iluzji. Internet uniezależnił nas, bo po raz pierwszy sami możemy tworzyć nasz zaczarowany świat, w którym aniołowie i demony są udziałowcami na równych prawach. Właśnie blogowanie otworzyło szeroko dwie bramy: jedna prowadzi na twórcze wyżyny Parnasu, druga w ciemne zaułki trollów, spamerów, pedofilów i reszty bezmyślnej hołoty. Nawet grafomania może być twórcza – dla grafomana.  Dla mnie najgorszym elementem tego zaczarowaniua świata jest niepewność wyników niewidzialnej bitwy między światłem i ciemnością. Ja stawiam na Światło, bo mam już taką słoneczną naturę optymisty. Piszta, bo pusta puszta jest tylko dla szukających padliny sępów. CJ**

 


%d blogerów lubi to: