Kaj sie Podziały Nase Dobre Czasy?

by

gorale 24 May 2011 002Na przelomie XIX i XX wieku, Zakopane stało się nagle centrum życia intelektualnego , głównie dzięki  wysiłkom takich  ludzi jak Stanislaw Witkiewicz,  Tetmajer, Sienkiewicz  i wielu innych, którzy odkryli  piękno gór  i bogactwo kulturalne ludu tatrzańskiego lub – jak dr Chałubiński – zalety  uzdrowiskowe ich ukrytych w dolinach wiosek, takich jak mało wówczas znane Zakopane. Gdyby nie talent i entuzjazm tych utalentowanych artystow, pisarzy i poetów, nikt z nas nie dowiedziałby się o takich wspaniałych bajarzach i  „Homerach” naszych gór jak Sabała lub o sławnych przewodnikach tatrzańskich jak Klimek Bachleda. Dzięki nim, mało znana wówczas gwara podhalańska weszła w język narodu i  wzbogaciła go swą rożnorodnością. Tatrzański zbójnik, ongiś postać heroiczna naszych gór, znalazł dzięki tym  entuzjastycznym wielbicielom bardziej lukratywne i mniej groźne zajęcie łupienia  „ceprów” – turystów i letników, którzy  zabierali stąd posmak odrębności, zostawiając złotówki i górę śmieci od stóp do szczytów Giewontu. Tetmajer, ktory ukochal Tatry i poświęcił im dużą część swej twórczosci, tak pisal o tych dawnych , dobrych czasach przed-turystycznych w „Pieśni o Jaśku zbójniku”:
Dobrzy chłopcy byli, kanyz sie podzieli?
Hej! jeden po drugim marnie wygineli.
Na zwalonym pniaku nie odrosną liście:
dobrzy chlopcy śpijcie, carną ziemię gryźcie.
Pogniły jawory i limbowe lasy,
kaj sie nam podziały nase dobre czasy?
Moja polska rodzina, wiedząc o moim zauroczeniu górami i góralami, przysłała mi dawno temu wielką i pięknie ilustrowaną księgę pt Pod Wierchami Tatr (Nasza Księgarnia 1956) autor K.Saysse-Tobiczyk (1891-1980), prawnik, taternik, narciarz wysokogórski, pisał głównie o tematyce górskiej. Ten drzeworyt Władysława Skoczylasa „Taniec zbójników” jest właśnie z tej księgi. Jest tam wiele słów z góralskiej gwary. Dzwonki, które każda owca musi nosić na szyi, „zbyrkają” albo „turlają”, co pomaga juhasom w odszukiwaniu we mgle zbłąkanych owieczek.. „Redyk” to pastwisko dla owiec, a ogrodzenie w którym czekają na „spęd” nazywa się „koszar”. Gdy ustaną śnieżne „kurniawy” i wichry nie „dują” mocno, ruszają w maju wiosenne redyki. Polanowy redyk to „przepaska”, wspólnota wypasowa, której przewodzi baca z pomocą pasterzy-juhasów i chłopaków-gońców „honielników”. Z popasu na dolnych rejonach regla, kierdel stopniowo idzie wyżej, na hale i wraca z nich we wrześniu. Pasterze mieszkali kiedyś w kolibach z głazów, kory drzewnej i gałęzi kosodrzewu, teraz to zwykle szałasy ze świerkowych desek…

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarze 4 to “Kaj sie Podziały Nase Dobre Czasy?”

  1. maszynagocha Says:

    Tak, jak i ty zauroczona jestem Tatrami i wszystkim, co je otacza. Miałam od dziecka niańkę góralkę i jeździłyśmy do jej rodziny na lato. Wtedy Maruszyna to była zagubiona w lesie wioska góralska, nieopodal Szaflar. Jeździłyśmy jako małe dzieci do Bukowiny, do naszej gaździnki, która już dawno nie żyje. Teraz turystów przyjmują jej dzieci, ale to już nie ta Bukowina. Poronin, Bukowina, Białka, to były kiedyś typowe góralskie wioski. Pachniało oscypkami, owczymi kożuchami i wspaniałym sianem. Takiego siana „ni ma nika”. Nasza niańka, kiedy wyszła za mąż, zamieszkała w Zębie, na Gubałówce. To już też nie to samo miejsce. A szkoda. 😦

  2. signe Says:

    dobrze, że te Tatry tam są, zawsze tam miałam wielkie przeżycia z powietrzem, już nie mówiąc o widokach, mam dość płaskiej ziemi, dzięki za to przypomnienie, a słów znałam tylko kilka z tych góralskich, oj
    nagle mamy słońce, a Ty?
    dzień dobry:)

  3. stefan Says:

    maszynagocha: po 30 latach nieobecności w Polsce zabrałem w Tatry moje Angielki (żonę i córkę).Góry były tak samo piękne, widoki wspaniałe, ale Zakopane to już nie to samo miejsce, które znałem sprzed wojny. Niestety,dla romantyków zmiany nigdy nie są pomyślne. Turyści psują wszystko, zwłaszcza urocze, dawne wioski góralskie. Tuż przed wojną spędziłem wakacje w Krościenku, gdzie był tylko jeden hotel i powędrowałem do Sromowców Niżnych i okolicznych wiosek, gdzie chyba popływałem w Dunajcu. Jeśli Tetmajer ubolewał już nad zniknięciem epoki zbójników w jego czasach, to my możemy się tylko cieszyć, że nie jest gorzej niż jest. 🙂

  4. stefan Says:

    signe, dzień dobry ze słońcem. Powietrze w górach to tlen z zapachem świerków i skał. Pewnie dlatego w Londynie szukałem i znalazłem jedyny pagórkowaty Hampstead i tutaj mieszkam od lat. Nie umywa się do Tatr, ale wmawiam sobie, że wdycham górski tlen, no i jakoś trwam 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d blogerów lubi to: