Dżdżownice-Wierne Poddane Królowej

by

earthworm20-9-2013Coraz ciszej—wrzesień!wrzesień!
Słońce rzuca blask z ukosa
I dzień  krótszy, chłodna rosa
Ha! i jesień – polska jesień”
Wincenty Pol
Ha! i może wreszcie ociepli się na koniec września, bo lato było w tym roku wyjątkowo nieudane. Moje pierwsze rozmówki z naszymi gospodarzami były z pewnością o pogodzie, bo to jest ten neutralny temat, który Anglicy uwielbiają. Zanim opanowałem tajemnice tubylczej frazeologii, takie idiomatyczne określenia ulewnego deszczu jak “it was raining cats and dogs” brzmiało tak dziwacznie, że nie miałem nawet odwagi prosić moich rozmówców o wyjaśnienie. dlaczego ich psinki i kicie spadają z chmur. Język angielski nie obfituje w takie bogactwo deszczowych synonimów i powiedzonek, jak polszczyzna. U nas deszcz siąpi. leje, mży, chlapie, kropi, pluszcze, nadchodzi, wisi i grozi, a u nich tylko “drizzle, downpour i scottish mist”. My wpadamy z deszczu pod rynnę, a oni z patelni w ogień (from the frying pan into the fire). U nas może być niemożliwa dla nich do wymówienia dżdżysta jesień, a oni mogą zdobyć co najwyżej na “rainy season”. Możliwe, że brytyjska powściągliwość spowodowała niemal identyczną wymowę słowa “rain-deszcz” i “reign-panować”. “The queen reigns” nie znaczy, że JKM tylko siąpi z nieba na Wyspę, nad którą panuje. Dżdżownice są, jednak, wśród  jej najbardziej entuzjastycznych poddanych. Ładna pogoda i ciepła jesień jest w zbiorowej pamięci Anglosasów czymś tak niezwykłym i obcym, że pożyczyli nazwę takiego dziwoląga zza oceanu i nazwali to “indiańskim latem”. Dla Polaków to, oczywiście, babie lato, gdy kobiety są odpowiedzialne za ocieplanie klimatu. Tak czy siak, trzymajmy kciuki, aby im się powiodła ta sztuczka aż do liściospada.

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 15 to “Dżdżownice-Wierne Poddane Królowej”

  1. mal Says:

    U Was psinki i kicie, a u nas kapusta🙂

  2. signe Says:

    Stefanie, nareszcie wiem, dlaczego lubię dżdżownice, a one lubią, kiedy jest po deszczu, wtedy wychodzą,
    u nas jest być może po deszczu, ale nie chcę mówić za wcześnie, chmury szare, kaloryfery włączone, nie wiem, co dalej, ale już chcę tu być jakkolwiek jest na tzw. zewnątrz

  3. stefan Says:

    mal, kapusta czy kapełna, nie ma sprawy, byle bigos był smaczny🙂

  4. stefan Says:

    signe! co za miłe niespoździanie sobotnie! Bądź, bądź, koniecznie, bo jak widzisz chyba, bez Ciebie zrobiło się niemal pusto. Tu też szaro, ale słońce jest gdzieś zawsze. Za chmurami albo w sercu.
    Dżdżownice wyglądają bezbronne. ale ja też lubię gdy wyłażą aby pokłonić się królowej-.🙂

  5. tani Says:

    🙂. Taki ładny jesienny wpis. Nasz jężyk jest bardzo trudny jeśli chodzi o „dż”. Podstoli na początku miał nielada kłopot z odróżnieiem „dż” od „ż” i mówił do mnie „dżona-san” lub „dziona-san”😉. Teraz wymawia to inaczej, ale w dalższym ciągu polskie dźwięki sprawiają mu trudność. Też wyspiarz jak Anglicy, więc to pewnie dlatego😉. Jednak Anglicy za to pewnie mają bogatszy język w innej płaszczyźnie, lub w innej „branży”.😉. Wiesz myśląc ciągle od czasu do czasu o pewnych brakach w jednej dziedzinie, które generują bogactwo w innej, jeśli chodzi o człowieka, sądzę, że z językami musi być podobnie, jako że to w końcu ludzkie twory. I to wszystko może zależeń od klimatu…😉. Macham.

  6. stefan Says:

    tani,daj Podstolemu takie wymowne ćwiczenie: drzewo drży w dżdżu i dżentełmen w dżinsach uprawia dżudo w w dżungli. Anglicy też mają dziwaczną wymowę wielu słów. Chołmondeley wymawiają czamli, Leicester- Lester, a polskie Kościuszko- koszuso. Ja mam wciąż obcy akcent, po blisko 70 latach, bo przyjechałem tutaj gdy mój język był już wytresowany w polskiej wymowie. Klimat wpływa chyba na gwary – górale i Kaszubi, nie mówiąc już o Zoliborzu Ps!🙂

  7. signe Says:

    dzień dobry Stefanie, szary dzień, och, zimny raczej, ale zanotowałam sobie Twoje zdania do wymówki:)
    że drzewo drży w dżdżu, to widuję, ale dżentelmen w dżinsach uprawiający dżudo w dżungli, wywołuje dziwne widoki:)

  8. stefan Says:

    Dobry wieczór signe. Nic mi jakoś nie idzie. Może powinno być: dżentelmen w dżinsach uczy dżdżownice dżudo w dżungli.I dobranoc.🙂

  9. signe Says:

    to o dżentelmenie uczącym dżdżownice jest piękne i zapisuję z podziękowaniem:)

  10. stefan Says:

    signe, chyba założę szkołę dla drżących dżentelmenów i dżokejek drżących na widok polskich dżemprów i dżersejw.😉

  11. tani Says:

    A idże siło nieczysta z tymi łamańcami językowymi. I tak mi już Podstoli powiedział, że Polski dla Japończyków jest łatwiejszy do opanowania fonetycznie niż angielski. Chociaż, wiadomo, niby po co uczyć się polskiego? Prawda? Ale dźwięki, powiedział, są w większości klarowne, pomijając oczywiście te, których nie ma w japońskim jak np. „y” albo „dż, dź, ż”. Jednak wymowa, zdaniem Podstolego w wielu wypadkach dużo łatwiejsza. Faktem jest, że jeśli porównać fonetykę, to coś w tym jest. Polakom, łatwiej, naturalnie nauczyć się poprawnie wymawiać dźwięki japońskie niż to ma miejsce w drugą stronę. Macham.

  12. stefan Says:

    tani ‚, bardzo ciekawe to co Podstoli sądzi o wymowie Nippon-Polska. Nie znam japońskiego ale wiem że oni mają trudności z wymowa litery „r” – butter(masło) buttel? nie dam lady? idźmy lazem? Podziwiam też że Podstoli nie ma trudności z „ą, ę,ć,ś ale ma z ż. ź Człowiek zawsze uczy się czegoś – jeśli nie jest leniuchem. Przepraszam za łamaniec, ale nie mogłem się wstsymac Macham🙂

  13. taniguchi@waneko.pl Says:

    Stefanie, on miał większe trudności na początku i ma je do dziś. Nie zawsze słyszy prawidłowo „r” i „l” musi uczyć się wyrazów na pamięć, bo przyjechał tu jako dorosły, ś i ć występują w japońskim, ę i ą nie są widać dla nich takie trudne. Znam paru Japończyków, którzy bardzo ładnie mówią po polsku. Największy problem sprawia odmiana, co jasne i ź, ż, dż to dla nich trudne dźwięki. Podobnie niektóre zlepki spółgłoskowe, bo ich język cierpli na otwartość sylab, ale do tego są w stanie się przyzwyczaić. Natomiast dźwięki angielskie są bardzo niejasne dla nich i to w większości. Często do tego stopnia, że nie rozumieją, co się do nich mówi w tym popularnym języku, natomiast gdy się to samo napisze… (Tak jest m.in. z moim teściem – nauczycielem angielskiego).😉 Macham.

  14. taniguchi@waneko.pl Says:

    PS. oczywiście nie uważam się za lektora angielskiego, ale parę słów spartolić potrafię, a podobnego zdania był mój przyjaciel anglojęzyczny od urodzenia Joel B.😉

  15. stefan Says:

    tani, dzięki, bardzo ciekawe, jak każde językowe głębie nieznanych języków. Dla takiego głąba jak ja – ważne.🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: