Ferdydurke Zgubiony w Obłokach Zmian

by

chmury.7-9-2013 003Jestem zagubiony na bezsłownych ugorach. Zostało mi tylko patrzenie na błękit nieba, gdzie wiatr popędza białe obłoki jak stado owiec, które bezustannie zmieniają swój kształt. Szukam takich powiewów w życiu, które potrafiłyby przynieść mi jakieś zmiany, zanim dmuchnie ten halniak z Tatr, który poniesie mnie w inne wymiary rzeczywistości. Czekam na niego, jak samotny podróżnik na peronie, któremu ktoś ukradł rozkład jazdy. Nie wiem kiedy mój pociąg zatrzyma się na tej bezimiennej stacji. Semafory milczą uśpione w bezruchu. Niewidoczny zawiadowca zawodzi w poczekalni żałobne treny o tych pasażerach, którzy już odjechali w niebyt. Nie ma właściwie takiego słowa.. Nicość jest niewyobrażalna, bo jeżeli istnieje, to jest i ma byt. Niestety, by rozwiązać zagadkę bytu, trzeba by-ło-by uwolnić mózg od pojęć materiałnych, takich jak ten byk, z którego widocznie spadłem, pisząc o nicości. Nie mam odwagi do durnego zagłąbania się w znaczenia zera, bo to jest rzekomo nieistniejąca liczba, a jeśli nie istnieje, to po kiego diabła mam się nią kłapotać? Chyba, że znowu wygram na loterii 25 funtów , ale tym razem w orszaku licznych zer. Mówiąc o zerach, zerknąłem dziś na Ferdydurke, przedwojenną książkę Witolda Gombrowicza. Jej bohater,Józio, ma 30 lat i tutaj kryje się jedyny zresztą”finnegański”  klucz do dziwnego tytułu tego przedwojennie awangardowego dzieła. Ferdy to slangowa wymowa angielskiego „thirty=30”, dur to także wypaczone angielskie „door =drzwi, a ke to ang. „key=klucz” wymawiane „ki”. Możliwe, że dla pokolenia Gombrowicza (ur.1904) to było przełomowe arcydzieło utalentowanego pisarza, który odważnie wyzwał na pojedynek kulturowe „tabu” polszczyzny, infantylne słownictwo, chorobliwy patriotyzm i beznadziejne zwyczaje. Najlepiej udała mu się końcowa scena, gdzie „panicz” przekonuje analfabetę-parobka, aby dał mu w pysk i złamał raz na zawsze tabu „pan-chłop”. Takie proroctwo nadejścia PRLu było genialne, mimo że Józio wcielił się w Józefa Stalina. Chamstwo wciąż bije Polaków po mordzie i tego chwastu obyczajowego – w XXI wieku – żaden Ferdydurke nie potrafi wyplenić.

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 7 to “Ferdydurke Zgubiony w Obłokach Zmian”

  1. signe Says:

    tej finnegańskiej wiadomości brakowało mi dotąd i nie lubiłam Ferdydurke i nawet Kosmosu, i Gombrowicz wciaż mi jest niezrozumiały, ale za to chmury trochę rozumiem🙂

  2. stefan Says:

    signe, całkowicie podzielam Twoje zdanie o Gombrowiczu i jego twórczości. To był człowiek innych pokoleń, innych czasów, nawet jeżli wiele cech polskiego charakteru. które zwalczał, wciąż błąka się po kątach naszego stulecia. Ach, the chmury i obłoki – piękny słownik nieznanych słów rzucanych na wiatr🙂

  3. Asha Says:

    Wszyscy jestesmy podroznymi ze swoimi rozkladami jazd.

    pozdrawiam i czekam juz na swoje chmury tutaj, jutro…albo nawet juz dzis rano.🙂

  4. stefan Says:

    AsHa, dzień dobry, moje niebo jest dziś szarobiałe. Nasze rozkłady jazdy są kapryśne i gdy pociąg się spóźnia, tak jak mój, to wtedy zapisuję nowe daty i godziny i siedzę w poczekalni z laptopem🙂

  5. Asha Says:

    🙂 leptop umila czekanie:)

  6. Asha Says:

    albo laptop:)🙂

  7. stefan Says:

    AsHa, moja polska wersja lepkich topów i laptopów na prywatny użytek jest „podołczyk” bo to jest jedno znaczenie „lap”. Inne znaczenie to chłeptać więc może być „chłepczyk”. nawet gdy nie żłopie ozorem klawiatury…🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: