Ego jako Kolaż Bohaterów z Książek

by

ego 28-12-2010 003aCranephrenoKsiążki są jak kochanki, żony, przyjaciółki. Żyją z nami, dzielą nasze podróże lub czekają na nasz powrót jak wierne Penelopy w otoczeniu krzykliwych best-sellerów. To prawda, że były między tymi książkami takie, które rozczarowały mnie gdy wróciłem do nich po wielu latach. Powody były różne. Książki starzeją się, wychodzą z mody; poza tym ja – czytelnik – wydoroślałem chociaż niekoniecznie zmądrzałem; na pewno poszerzyłem moje horyzonty, poznałem wiele innych książek, miałem okazję porównywać. Gdzieś w tych przestrzeniach, zmodyfikowanych upływem czasu, spotykamy się ponownie – ja i książka czytana wiele lat temu. Radość z odnowienia znajomości czy rozczarowanie? Odpowiedź zależy od wielu, wielu misternie splątanych powiązań.

Stare tomy poezji, na przykład, mają w sobie niesłychaną siłę wywołania tych samych wzruszeń, skojarzeń i zachwytów, które przeżywałem w dzieciństwie, młodości czy w późniejszych latach. Mogę dziś sięgnąć po wiersze Jana z Czarnolasu, Słowackiego czy Leśmiana z tą samą przyjemnością z jaką otwieram tomik poetów mojego pokolenia czy tych najmłodszych, których dopiero poznaję. Myślę, że dużą rolę gra w tym pamięć. Wiersz zapisuje się w naszych zwojach mózgowych swym rytmem, melodią, symboliką, obrazami, które często kojarzą się z emocjami.

Najbardziej intrygującą cechą książek jest wpływ jaki mają bohaterowie i bohaterki tych opowieści na moją własną osobowość. Tutaj  wchodzi w grę proces utożsamiania się z tymi osobami powieści, które harrmonizują z moją wizją siebie samego albo tego ja, które jest tylko moim marzeniem. W młodości Kmicic był mi bliższy niż Skrzetuski, Wołodyjowski czy Podbipięta; każda nowa książka była jak szafa intrygujących ubiorów dla aktora-czytelnika. Na stare lata cień książkowego alter ego spłowiał do szczętu  i przestał mnie interesować. Moje Ego jest teraz kolażem postaci ze wszystkich fikcji i fantazji.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 6 to “Ego jako Kolaż Bohaterów z Książek”

  1. tani Says:

    Bardzo ciekawe jest to, co napisałeś o książkach i o bohaterach, z którymi w danym momencie życia się utożsamiamy, ewentualnie ze światami kreowanymi przez autorów. I ja z czasem, kiedy dowiaduję się więcej o prawach rządzących ludźmi i światem patrzę na książki i wiersze też inaczej, a w innym jeszcze świetle zobaczę je za lat kilkadziesiąt na pewno. Teraz gdy tak sobie siedzę i myślę, nie znajduję żadnego dobrego alter-ego dla siebie, ani nawet kolażu (czy nawet kolaża, choć mam rower). Na pewno jednak bohaterowie książkowi jakoś wpływają na nas. Po przebytym półmetku, najbardziej odpowiadają mi opowieści o ludziach pisarzy rosyjskich. Może dlatego, że patrzę na świat z naszej słowiańskiej perspektywy.😉. Macham.

  2. stefan Says:

    tani, ja lubię biografie i historyczne tematy, bo moje ego jest jak chmura, który lubi zmieniać kształt za każdym fabularnym wietrzykiem. Po wielu latach tego zachłannego czytania, zostały w pamięci okruchy innych życiów i egów i może dp czegoś się jednak przydają – kto wie? ukłony🙂

  3. Anonim Says:

    A jesli mowa o Wolodyjowskich to podobala mi sie postac Azji…o czym to mowi. Moze o tym, ze bliska mi jest pewna dzikosc. A moze i cos wiecej. Czlowiek faktycznie odczuwa zwiazek z tym, co czyta. Wytwarza sie tego moze wiecej niz wiemy. Czasem snia mi sie te osoby z ksiazek – czasem moze o tym nie wiem. Ale wszystko jakby zyje dalszymi zyciami. Ja mam takie przeczucie – i moze nauka kiedys, kiedys to potwierdzi – ze sa swiaty realne, swiaty tworzone kazdej sekundy w naszych kreacjach mentalnych, w naszych pomyslanych myslach…mam takie bardzo mocne przeczucie. A wiem, ze ono mnie wrecz nigdy nie myli.

    pa Antrim!

    pozdrawiam i zycze dalszych inspiracji!!!

  4. stefan Says:

    Telepatia udziela się, albo magia słów działa w podobny sposób, bo nie musiałem zgadywać kim jest Anonim.Azja wkazuje na to, że uboczne postacie powieści mogą harmonizować z naszym Ego lepiej niż te główne. Zawsze lubiłem watażkę Bohuna. Często cytuję Kmicica „Skończ waść! wstydu oszczędź!”. Masz 100% racji, że wszystko żyje dalszym życiem. My też. Po każdej zmianie kierunku, odsyłamy część ja w inny byt. Po fizycznej śmierci też. Bo życie to kontynuacja w innym wymiarze bytu. Pa, Anonimku A.😉

  5. Anonim Says:

    Tak. Czasem chcialabym miec wieksza pewnosc. Kiedys wierzylam bezapelacyjnie w dalsza kontynuacje naszej egzystencji. Teraz po smierci mamy chcialbym miec najwieksza pewnosc jaka moge uzyskac. Ale jak to zrobic. Jest tyle znakow a ja wciaz chce miec wieksza pewnosc. Tak jakby dla niej, dla siebie…To tez pewna sprzecznosc we mnie. Przy tym wszystkim co odbieram…mimo wszystko jest 0,1 % niepewnosci…moze tak ma byc.

    pozdrawiam!

  6. stefan Says:

    Niepewność powoduje lekki hałas w kontakcie – coś jak zakłócona rozmowa przez dwie komórki: Twoja musi przebić się przez bardzo wolne wibracje ziemi, Jej operuje na innych częstotliwościach, bardzo szybkich w porównaniu z Twoimi. Mama łączy się z czakrą w twoim splocie słonecznych, więc taka jakość komunikacji jakie są drgania tej czakry. Koncentracja na splocie słonecznym w medytacji może usprawnić bezpośrednią komunikację. Spróbuj. Jako eksperyment i ufaj że się uda. Eile mit Weile. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: