Trzpiot Trzmiel Zabrzmiał na Begonii

by

bumblebee.12.7.2013 001Krępy, owłosiony, przybrzdąkał się bez krępowania na  kwiat begonii, pokręcił się krótko i nagle znieruchomiał. Popatrzyłem, dotknąłem go ostrożnie-nie zareagował. Ująłem delikatnie jego żuchwę i próbowałem ożywić go metodą usta-otwór gębowy, ryzykując użądlenie, gdyby obudził się za wcześnie z nektarowego zawału. Czułem się jednak pioniersko, jako ratownik Bombusa z rodziny pszczół. Po kilku minutach tej niezwykłej resuscytacji między-gatunkowej (człowiek-trzmiel), miałem ochotę wezwać ratunkowie pogotowe dla tego niestrudzonego zbieracza pyłków, który był jednak strudzony lotem na pierwsze piętro bloku. Tutaj muszę wyjaśnić, że z konieczności użyłem rodzaju męskiego, chociaż to nie był samiec-trzmiel (one wykłuwają się dopiero w sierpniu), tylko robotnica. Są wśród tych grubasków, spokrewnione z nimi trzmielce, zwane brzmikami. Te niby-pszczoły nie budują własnych gniazd, ale ich „królowa” podrzuca jaja do gniazd trzmieli z robotnicami. Ot, takie cwane trzmielowate kukułki, praktykujące pasożytnictwo socjalne – coś w rodzaju fejsbuka. Na webie nie znalazłem, niestety, owadziego ratunkowia pogotowego. Znajomy owadoznawca podziwiał moją odwagę i spytał czy mógłbym mu wysłać tego trzmiela-brzmika na dalsze badania w laboratorium. W braku słomy,wykręciłem się trzmieliną – jest taka roślina z zielonymi kwiatami w czerwone kropki- tłumacząc się, że planuję małe muzeum dla mojej mumii bombusa (brzmi jak egzotyczny autobus) i pokrewnych mu roślin. Te pożyteczne owady zapylają tysiące ważnych dla człowieka roślin, niedostępnych dla pszczół. Czy one mają serce? Oczywiście, bez serca nie ma życia. „Trzmiel” to słowiańskie prasłowo „skimel –dzika pszczoła”.; po angielsku „bumblebee” – pszczoła mruczek”. „Lot trzmiela”  z opery Rymskiego- Korsakowa „Ну, теперь, мой шмель, гуляй,” „nu, tiepier, moj szmel, gulaj” – muzyczne ożywienie. A tutaj  śpiewana -mruczana wersja.

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 6 to “Trzpiot Trzmiel Zabrzmiał na Begonii”

  1. AsHa Says:

    Sliczna ta wersja spiewana, pomyslowy projekt!:) Nie wiedzialam, ze w chwilach wolnych jestes ratownikiem trzmieli:)))

    Ja niestety mam mala awersje do tych latajacych stworzen. Kiedys zostalam mocno ugryziona siedzac na lawce i myslac o niebieskich migdalach. To bylo traumatyczne przezycie…Teraz jakos staram sie nie zblizac chociaz te wszystkie stworzenia ciagna jakby do mnie. Co roku buduja tu jakies gniazda osy na przyklad. Okan nie moge otworzyc. Wszystko brzeczy. A te wieksze baki czy trzmiele – nie odrozniam niestety, bo jak widze to zaczynam biec…wpadja czesto w pulapke i jeszcze bardziej mnie strasza – to taki rodzaj szklannego, dosc duzego zadaszenia przy wejsciu. Tutaj lataja biedne te stworzenia jak w labyrincie nie mogac sie wydostac. Trudno im sie jakos w tym polapac. A ja staram sie tylko przebiec do drzwi nie ukaszona. Tak jest teraz. Sezon otwarty.

    dobranoc, dobranoc!:))

  2. stefan Says:

    AsHa, dzień dobry i upalny! mało spałem, bo było duszno mimo otwartych okien. Ja ratuję pająki, ostrożnie, i inne stworzonka prócz much i os, ale nawet one dostają ostrzeżenie: fora ze dwora. Osy atakują ludzi, pszczoły nie, bo one giną po użądleniu, więc są ostrożne. Trzmiele są bardzo łagodne i użądlą tylko jeśli są atakowane. Ale rozumiem twoją ostrożność, bo może masz alergię na użądlenia. Sicher ist sicher…
    Trzmiele są niezbędne dla rolników, dla nas też. Łatwo je poznać fo futerku i kolorach. 🙂

  3. Signe Says:

    trzmiele wyglądają jak latające tyhgrysy, ale sto razy mi mówiono, że są łagodne, mimo to uciekam, jesteś odważny!!!

  4. stefan Says:

    Signe, to bardzo przyjazne kudłacze, ale ostrożność nie zawadzi, bo wszystko co lata z żondłami może ukłuć bardzo boleśnie. W moim opisie pofantazjowałem sobie trochę o możliwościach ratowania owadów w tarapatach. 😉

  5. AsHa Says:

    Tak, duchota doskwiera. Tutaj teraz ochlodzenie – nie ma 20 stopieni. Co do owadow – nie wiem, jakos nie moge sie zaprzyjaznic. Alergia nie jest mi znana ale faktycznie kto wie – wciaz cos nowego kreujemy.
    Jestes odwazny, tez takie mam wrazenie.
    pa! milej niedzieli!:))

  6. stefan Says:

    AsHa, tutaj, w cieniu, termometr ma 31 stopni.Ale zefirek powiewa, więc nie jest duszno, a na balkonie nawet przewiewnie. Ja lubię owady prócz pcheł, karaluchów, komarów i much. Gdy motyl wyląduje na dłoni, czuję się jak kwiat. Ale pewien dyskretny dystans od mniej znanych żuków jest rozsądny. Chłódź się z umiarem 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d blogerów lubi to: