Semantyczne Supełki Słownych Skojarzeń

by

TiwMówię i piszę po polsku jak robot. Obojętniam się nad dziwacznością jednoliterowych słów :a, e, o, u, w, z. Nie widzę, że „ku” to „q” w masce i nie słyszę, że brzmi obco. Automatycznie piszę poprawną polszczyzną, zamiast bezustannie szukać w niej orzeźwiających innodźwięków
Trzas wartkobieży, ździś je powtorek marsjański, dies Marti,  opatrznie jest Tjuzdi, bo Tiw tudzież bogiem wojny i ognia jest; dżest żartobliwie przekłamudając. W rezulmamie jest guglibabel i rejwach słowiszcza. Taka praca to męka na młynek modlitewny. Młyn mle ziarna, ale żarna też mlą. Moulin Rouge, różowy młyn, nie Kaaba, ale rety, też zjednak kankan dla paryskich pielgrzymskich. Róż jest brawą wortku. Zbieg w pętli znalezisk. Suplikacje szybko rozplątują supły semanstycznych zawisłości. Zmieniając słowa w tej nibyzabawie prowadzę naukowe badania nad sobą samym, nad działaniem nowych częstotliwości w mojej psychice. W pewnym sensie próbuję ujarzmić mój automatyzm językowy, który jest nałogiem każdego użytkownika słów. Te inne częstotliwości to muzyka, której słuchają moje neurony i całe ciało. Mogę eksperymentować z obcymi językami w podobny sposób, bo języki słowiańskie często otwierają nowe częstotliwości dla polsko-brzmiących słów. Znajomość łaciny i angielskiego przydaje się także w badaniach romańskich i germańskich dźwięków. Trudniej jest z językami ugro-fińskimi i bałtyckimi, bo wtedy trzeba szukać słów-pożyczek. Podejrzewam, że te moje lingwistyczne eksperymenty mogą mieć intrygujący wpływ na mojej zdrowie i samopoczucie

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 10 to “Semantyczne Supełki Słownych Skojarzeń”

  1. Signe Says:

    wrotku barwa może być też marsowa, ale kolory są pielgrzymskie tak jak słowa i Twoje neurony cieszą się w rezulmamie z kankana, chyba lubią to:)

  2. stefan Says:

    Signe, zauważyłem dobre choć drobne zmiany w drganiu moich neuronów i w moim otoczeniu. Wszechświat to miliardy doremifasolów – symfonia ciągłego tworzenia. Obserwuj działanie Twoich finneganek na twoją sfere codzienności🙂

  3. Signe Says:

    teraz opserwuję stronę główną gazety, śnienie świata z tymi finnegaństwami polecane🙂
    nasze zabawy się spodobały, muszą, po prostu muszą, robić dobrze na jakieś neurony:)
    cieszę się, że Twoja sfera codzienności hojnie zaczerpuje od semantyki🙂

  4. stefan Says:

    Signe, gratulacje dla Ciebie, a ciekawe że ktoś w Gazecie jest albo wielbicielem twojego śnienia albo Finnegana albo obydwoje :-DTak , te zabawy robią dobrze na neurony, komórki. samopoczucie i otoczenie. Tego jestem pewien, bo mam dowody.😉

  5. Signe Says:

    dzień dobry dziś🙂
    widzę jakieś okruchy tych dowodów i wierzę w to, czego jesteś pewien!!!

  6. stefan Says:

    Signe, dzień dobry, ale jakiś taki niedolatany:) Wiem, co wiem, ale nie wiem gdzie iść stąd i dokąd. Pomyślę i poczekam na nat chnienie. Może dmuchnie skądś🙂

  7. AsHa Says:

    Te neurony na pewno sie ucieszaja. I znowu wszystko ulega zmianom. Ale takie zmiany to wspaniala rzec.
    Lubie wasze jezykowe zabawy – moge byc tylko widzem i sluchaczem. Chlonnym nowego!

    pa Stefan! dobrze Ci to wszystko idzie.
    Zawsze interesowal mnie wplyw dzwieku na nas, na wszystko. Te nowe twory, to na pewno znowu jakies nowe pole sensu. Sinn-Feld – podjelam ten zwrot z publikacji filozoficznych niejakiego Markus-a Gabriel-a. Przymierzam sie do jego ksiazki ale troche sie waham. To moze byc ciezka rzecz.

    pa! i zycze wszystkiego inspirujacego!

  8. stefan Says:

    AsHa, uciszone newrony na pewno się uciechają:) Możesz uczestniczyć, leniuszko, tak jak ja, zmieniając literki; Signe to zawodowa finaeganka, a do jej poziomek nie aspiruję. Sinnfeld brzmi po angielsku jak pole grzechu (sin). Ja biorę moje inspiracje z czytania i bardziej odważnego fatazjowania na różne tematy, niż to mogą robić bojaźliwi naukowcy. Dzięki za życzenia i pa!

  9. AsHa Says:

    Nie umniem tak po prostu uczastniaczyc;)))) hiiii!!!!! ale troche sie pobawie – lubie bezsens – trzeba mnie tak odberac – bezsensofna finaeganka…

  10. stefan Says:

    AsHa, Signe i ja używamy słowa „bessęs”, które ona wymyśliła, a ja lubię dużo esssów-floressów. Będę odberac, bo bespieczeniej nisz rosberac. Mój musk nie lubi gdy piszę pop rawnie.🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: