W Poszukiwaniu Straconych Znaczeń

by

lichenSłowa gubią swe znaczenia w szemrzących falach potoku czasu. „Gub-fałda” zgubił dawne znaczenie „zwijania się w kłębek” aż do niewidzialności. Tylko przegub nie zgubił się w częstym stulaniu się. Szmer i szemranie też wędrowały w polu znaczeń i nawet znalazły przytułek w dziwacznym poroście grzybowym, który zwany jest szemrzykiem. W tej licznej rodzinie pionierskich grzybków są takie cuda jak chrobotek reniferowy, trzęsidło i laszek. Szemrzyk powodał szmery w głowie, o których ostrzegal Wacław Potocki „daleko szmer z lichym mijaj opichem”, a opich to albo pczelnik albo włóczęga (łac. apis-pszczoła). Potok jest zwykle bardzo potoczny, zanim wpłynie do zatoki, pluskając tam, gdzie głuszce tokują, a tokarz pije patokę – zaginione znaczenie dla miodu albo piwa. Toczek to kapelusz, a toczenicą nazywano kiedyś czepiec, noszony przez pannę młodą w czasie oczepin. Plusk był bardzo płodny w znaczenia takie jak plucha, pluskwa i staropolski plask-policzek, który można plasnąć.  

Do tego poszukiwania dawno straconych lub przekształconych  znaczeń skusił mnie tytuł popularnej w zeszłym wieku  bardzo grubej księgi (4,000 słów) pod zbiorowym tytułem „W poszukiwaniu straconego czasu”. Autorem tej niby-autobiografii był astmatyczny, bogaty Francuz, Marcel Proust, uważany przez znawców literatury za czołowego pisarza wczesnych lat XX wieku. Jako młody chłopak zdolałem przeczytać dwa tomy w przekładzie Boya-Żeleńskiego, ale wątpię czy miałbym dziś ochotę na przeczytanie pozostałych pięciu tomów. Każdy pisarz pisze dla ludzi swoich czasów, ale nie zawsze udaje mu się zdobyć ich umysły i serca i poparcie krytyków literackich. Zmierzch popularności jest losem wielu pisarzy. Inni mogą cieszyć się pośmiertnym uznaniem i renesansem ich twórczości, chociaż w obecnej gorączce masowego pisania (i grafomanii) to zakrawałoby na cud. Proust rzekomo wymagał, aby czytelnik „stał się współtwórcą dzieła w procesie lektury, a nie tylko jego biernym odbiorcą.” (wikipedia).No, właśnie – ten wpis to współtworzenie z tytułem jego dzieła. Za oknem Uroczyska ciemna noc wchłonęła zmierzch aż do jutrzejszego wrzaskliwego brzasku. Dbrnc.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 2 to “W Poszukiwaniu Straconych Znaczeń”

  1. Signe Says:

    oj, tu zawsze tyle zahaczeń o wszystko, prawda, że pisze się dla swoich czasów, tylko niekiedy okazuje się, ze te czasy są później lub wcześniej niż teraz, Proust chyba był na wtedy, gdy pisał, a Joyce jest dla mnie na teraz, chociaż nie wiem czemu,
    kiedy piszesz o chrobotkach reniferowych, moja dusza piszczy z radosci, dzień dobry🙂

  2. stefan Says:

    Masz racje, Signe, że często poeci i prozaicy piszą dla przyszłych pokoleń. Norwid żył i zmarł w nędzy i nawet dziś nie jest czytany. Joyce był pionierem i dopiero zaczyna być rozumiany przez kilka osób. Ostatnie polskie tłumaczenie nie jest zrozumiałe dla większości naszych rodaków, bo do tego trzeba znać język polskich snów🙂 dzień dobry ale wrócił chłód.

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: