Kroniki Wielojęzycznych Przeszczepów cd

by

martin oknowka3. Okrutna Wiosna dla Hmyzów

głodne jaskółki – puste dzioby – wiosna zabiła owady—niebiański smutek
hladové vlaštovky – prázdné zobáky – jarní zabil hmyz – nebeský smutek
inghite foame – ciocuri goale – resort ucide insectele–tristețea ceresc
hirondelles affamées – becs vides – printemps tuent les insectes–tristesse céleste
golodnyye lastochki – pustyye klyuvy – vesnoy unicztożeniyal nasekomykh–nebesnyy grusti
Takie smutne wieści wyczytałem dziś w prasie. Do pustych goalów wlatuje tylko powietrze. bo lodowaty rumuński resort i czeskie jarni unicztożeniły hmyzy. Nebesnyj tristess dla hirondelek.

Mam na trzecie imię Marcin – jestem jaskółka oknówka- też głodny ptak– kuzyn jaskółek
My third name is Martin – I’m martin-a hungry bird – a cousin of swallows
Můj třetí jméno je Martin – Jsem martin-hladový pták – bratranec vlaštovek
Mi tercer nombre es Martin – soy martin-un pájaro hambriento – un primo de las golondrinas
Nic dodać, nic ująć. Jako paharo hablove idę coś przekąsić. Mój hmyz to ser na razowcu z miodem. Jaskółka po angielsku „połykacz” (swallow). Jas-kółka szybuje kolisto za jastem (żywnością, jedzeniem, jaść- jeść). Kuzyn to bratraniec prymus.

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 6 to “Kroniki Wielojęzycznych Przeszczepów cd”

  1. Signe Says:

    dziś nauki o hmyzach, jaskółki to połykaczki, a smutek jest niebieski, to jasne, taką ma właśnie barwę,
    nie wiem, ile na raz zapamiętam, ale hmyz zostaje:)
    i że ta połykaczka szybuje nad jastem,
    i że ten podręcznik Twój bardzo mi się podoba,
    dzień dobry dziś:)

  2. stefan Says:

    Signe, ja się ciągle uczę z tego podręcznika, bo wiem, że jestem na tropie czegoś, więc warto.Miałem sen o wizycie Bolesława Prusa i Stefana Zeromskiego, może przyszli mnie zachęcać, Gmyz od trotylu to pewnie komar dla połykaczek. Dzień dobry . niebo białe ale ciepło. Uściski za czytanie i podporę🙂

  3. mal Says:

    gdzie te jaskółki? od kilkunastu lat ich nie widuję w mieście; ostatnie obserwacje to wysoka terasa Sanu w okolicach Leżajska – brzeg podziurawiony gniazdami z dala wyglądał jak ser szwajcarski🙂
    W mieście panują jerzyki…

  4. stefan Says:

    Małgosiu, widziałem niedawno jedną jaskółkę wczesnym wieczorem ale z moim wzrokiem trudno powiedzieć jaki to był gatunek. Jerzykom współczuję, bo one spędzają większość życia na lataniu. Mają powykręcane nóżkochwyty, ale łazić nie potrafią. Gdy zginą owady, to zginą kwiaty i warzywa i miód i nektar. Zostanie tylko wiatropylna trawka🙂

  5. babilas Says:

    I sosny.

  6. stefan Says:

    Witaj, Michale. Miła niespodzianla-long time no see. Zdaje mi się, że prócz sosen są inne wiatropylne drzewa, ale to mała pociecha.
    Ukłony dla obojga🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: