Cienie na pustkowiu tematycznym

by

sad smileyNie wiem o czym pisać. Nawet najpiękniejsze polskie słowa, wydobyte z otchłani internetu, nie cieszą się w Uroczysku popularnością. Liczba odwiedzających mój blog czytelników topnieje w oczach, a bywało dawniej, że moje wpisy potrafiły interesować codziennie ok 200 internautów, a gdy pojawił się taki tytuł jak „Wzory do haftowania codzienności”,frekwencja odwiedzin wzrastała do 500. Wiele kobiet nie potrafiło oprzeć się ciekawości i musiałosprawdzić, jak ten haft wygląda. Blogi, które trzymają ich treść w ryzach jednego tematu, opisując jakieś hobby bloggera, albo porady dla ignorantów, potrafią przyciągać rzesze czytelników i firm reklamujących jakiś towar. Niestety, ważność słów i znaczeń potyka się u mnie ciągle o brak zainteresowania (poza kilkoma słowolubami), bo to przecież nudny chleb naszej codzienności. Jestem tematycznie pusty. Może ktoś mi zasugeruje jakieś intrygujące hobby do opisywania?

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 10 to “Cienie na pustkowiu tematycznym”

  1. AsHa Says:

    hmm…tematycznie na pewno nie jestes pusty – a moze pustka w tym wypadku jakas transcendencyjna jesli juz. tak bywa.
    a ciekawe dla mnie jest opisywanie samej chwili, tego nieuchwytnego czegos. to sie wiaze z dotykaniem momentu. to sa zapachy, smaki, to, co widzisz…mnie fascynuje takie „nic”. Takze.

    pozdrawiam noca. a temat na pewno Ci sie nasunie jak zwykle sam. one sie pojawija z niczego:)))

  2. stefan Says:

    AsHa, pojawiają się z niczego, to prawda, ale są bardzo trudne do opisania w blogu, bo to działają jakieś poza-ziemskie energie, które wywołują z webu niespodziwane skojarzenia. Takie nocne zjawy. Blogowanie bez odzewów jest jak gadanie do siebie samego. Dobrej późnej nocy:)

  3. Signe Says:

    dzień dobry Stefanie:) może być o nocnych zjawach:)
    ja myślę w sprawie tematów podobnie jak AsHa,
    w sprawie mówienia do siebie myślę, że zawsze i tak mówimy głównie do siebie, więc nic się nie dzieje, kiedy też piszemy ot tak,
    dając szansę, żeby ktoś zajrzał,
    ja dziś tu do Ciebie jeszcze zajrzę, co będzie potem z moim internetem, się okaże,
    pisz pisaczki, prosze:)

  4. mal Says:

    spodobało mi się ostatnio (zasłyszane kątem ucha w jakiejś reklamie) określenie „pędzikiem”🙂
    Nawet sama zaczęłam je używać w zastępstwie „migiem”, bo mig to już teraz ma pejoratywne znaczenie.

  5. stefan Says:

    Signe, dzień dobry w pudłach? Ważne jest dostrzeganie okruchów zdarzeń, które można łatwo zignorować bo są takie niepozorne jako temat do rozmów, nawet ze sobą samym. Zajrzyj, bo będzie o astrologii i dziwnych skojarzeniach z nowiem księżyca. Ot, taki sobie pisaczek:)

  6. stefan Says:

    Małgosiu, u nas w rodzinie mówiło się w try miga- z rosyjska😉 Pędzik kojarzy się z pędziwiatrem, więc nawet pasuje. Czy „migiem” ma jakieś nieprzyzwoite znaczenia? Zdradź!🙂

  7. mal Says:

    MIG to marka ruskich samolotów bojowych

  8. goldenbrown Says:

    Słowo „migiem” kojarzy mi się teraz z nieuprzejmym poganianiem, natomiast „pędzikiem” brzmi sympatycznie.
    Czasem używało się okreslenia „ino mig”, ale teraz to już zaginęło w czeluściach nowomowy.
    Pozdrawiam🙂

  9. stefan Says:

    goldenbrown, ach, te czeluście! pogłębiają się z dnia na dzień, zwłaszcza z angielskich pożyczk, więc może zadomowi się „kwik”, chociaż to brzmi jak świństwo😉 ukłony

  10. stefan Says:

    mal, ten MIG albo wyleciał mi z pamięci, albo w ogóle o nim nawet nie wiedziałem, bo nie lubię samolotów, zwłaszcza tych bojowych

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: