17.Stary sen Widuna i magiczny chód

by

Wiersz (Maraton poety) napisałem w sierpniu zeszłego roku.
Wciąż aktualny, bo życie to bieganie, a maraton to trening  
w „magicznym chodzie” australijskich  i tybetańskich szamanów.
(źródło:http://signe2.blox.pl/html)

 Sen trwa. Biegnę w maratonie życia.
We mgle majaczy się odległa meta
Tłum duchów zamarł we wrzawie milczenia
Może to łoskot zmęczonego serca..

Białe chmury ścigają mnie po niebie
Przede mną tylko migoczące cienie
Obietnic, które muszę dziś dogonić
By spełniło się me senne marzenie.

Nagle wiatr daje mi skrzydła anioła
Moje stopy ledwie dotykają ziemi
Biała rysa mety- może przywidzenie
Zgubionego w czasie i przestrzeni.

Tagi: ,

Odpowiedzi: 4 to “17.Stary sen Widuna i magiczny chód”

  1. mal Says:

    biała rysa? Na pewno przywidzenie, jeszcze nie teraz, proszę

  2. stefan Says:

    malgosiu, dopóki ta piękna, późna wiosna trwa…to pewnie przywidzenie. Ale już przepowiadają powrót chłodów po jutrzejszej pełni. A potem? złoty medal?🙂

  3. tani Says:

    🙂. Złote medale nie są nam potrzebne w złocie, tylko w zdrowiu i przytomności umysłu. W uśmiechach ludzi, którzy nas otaczają błyszczą te złote iskierki.🙂

  4. stefan Says:

    tani, no, jasne, że masz rację.Dla mnie najlepszym złotem tego maratonu życia byłaby pamięć o mnie w sercach moich kochanych zakładek. Ot, co!🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: