11. Zew Innych Światów na Ścieżce Snów

by

chickCzy ktoś tu jeszcze zagląda? Dzięki pomocy signe, która szczodrze udostępniła mi filię uroczyska na swoim blogu, opisałem dwa etapy mojej długiej podróży po hospicjach i domach opieki, gdzie jakimś cudem udało mi się nie umrzeć. Po prostu, uznałem, że nie chcę i nie będę przenosił się w inne światy leżąc w szpitalach, hospicjach czy innych, obcych miejscach, wśród obojętnej, płatnej gromady „opiekunek”. Kay, moja żona, umarła we własnym łóżku, we własnym domu i jej odejście było przedłużeniem stopniowo coraz dłużej trwającego pogrążania się w śnieniu. Moja decyzja ucieczki z domu opieki była instynktownym powrotem do domu, gdzie bije moje serce. Trudno mi nawet wytłumaczyć, jaka może być różnica między odejściem z obcego środowiska do własnego domu. Możliwe, że chodzi mi bardziej o ten powolny proces wędrowania z jawy i tzw codziennej rzeczywistości do tego jeszcze niewidocznego and już wyczuwalnego świata, którego przedpolem jest z pewnością proces śnienia. Moje stare ambicje dziennikarskie obserwowania mojego otoczenia dotyczą także mnie samego. Od powrotu do domowych pieleszy, dostrzegłem już że potrzeba mi coraz więcej snu. Jest to częściowo rezultat bardziej aktywnego życia po wielotygodniowym bezruch. Wydaje mi się jednak, że spanie jest także treningiem do tej ostatniej podróży. Jeśli mam rację, to sen nabiera nieco innego znaczenia, jako regularne deptanie zapomnianej ścieżyny powrotu do tej innej rzeczywistości, o której zapominamy gdy przestajemy spać wiele godzin jako niemowlęta. Starość nareszcie otworzyła mi tę ukrytą furtkę do tej ścieżki, po której wpełznąłem w życie na ziemi jako niemowlę i po której pobiegnę jako młodzieniec, gdy przekroczę to delikatne pasmo, od którego dzieli mnie teraz może zaledwie kilka tygodni. Wiernym zakładkom ślę serdeczne uściski.

Tagi: ,

Odpowiedzi: 32 to “11. Zew Innych Światów na Ścieżce Snów”

  1. totalwoman Says:

    Melduję, że zajrzałam /dzięki signe oczywiscie/ i podobało mi się. Wszystkiego dobrego!

  2. goldenbrown Says:

    Dobrze, że TU Jesteś, w domu zawsze najlepiej:)
    Sny ogarniają nas, przenikają, czasem śmieją się z nas, wysyłają na manowce.. Bywa, że są tak realistyczne, jakby „udawały” jawę.. Takie są moje sny, więc wiem, ze to chochliki;)

  3. stefan Says:

    totalwoman: witam i dziekuję za miły komentarz (za pośrednictwem signe) i życzenia

  4. stefan Says:

    goldenbrown: wlasne śmiecie zawsze wyglądają lepiej niż cudze:) Sny to olbrzymie pole na którym dzieje wiele poza-czasowych i mało jeszcze rozumianych rzeczy. To taka fabryka lepienia kolaży naszej złudnej rzeczywistości, która jest właściwie rodzajem snu. Dobrze mi tu, bo jestem sobą u siebie. Nie muszę udawać serdecznie pozdrawiam

  5. mal Says:

    Moja dobrodziejka, z którą przemieszkałam w tym domu 8 lat, powiadała, że im człowiek starszy, tym bardziej przywiązuje się do życia. Ona sama odeszła chyba bardziej na własne żądanie, bo „wybrała” datę 9 lat od śmierci swego męża. Dwa dni wcześniej, gdy odwiedziłam ją w szpitalu, mówiła, że Wacek (mąż) ostatniej nocy we śnie to właśnie jej oznajmił.

    Dobrze, że jesteś! Ściskam mocno.

  6. Signe Says:

    Stefanie, tak się cieszę, że dotarłeś tu z powrotem, że tak myślisz, jak napisałeś, a ze śnieniem nigdy nic nie wiadomo, ale zawsze to ścieżka serca,

  7. Anonim Says:

    Lubię myśleć Twoim pisaniem, a mniej wymyślać do niego komentarze. Chcę tylko powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z Tobą w kwestii snów, a raczej śnienia. Mam kilka bardzo dziwnych doświadczeń sennych i tli się we mnie iskierka przekonania, że sny są zupełnie czymś innym, niż twierdzą naukowcy – to znaczy, że nie tylko mózg jest winowajcą sennych wizji.
    Ale to zupełnie inna historia.
    Ten komentarz jest tylko po to byś wiedział, że też tu jestem. Pozdrawiam.
    Żabociek

  8. stefan Says:

    Zaboćku , Ty wiesz najlepiej jak to jest bo otarłeś się, tak jak ja o tego rodzaju nierzeczywistą rzeczywistość. Cieszę się, że jesteś tutaj, bo im jest nas więcej, tym lepiej dla wszystkich i każdego z nas osobno Trzymaj się

  9. stefan Says:

    Tak to czuję, signe, jak napisałaś- ścieżka serca, jedyna może która odpowiada tej innej rzeczywistości. Jest prosta i łatwa do przyjęcia bez zastrzeżen i wątpliości. Dzięki🙂

  10. stefan Says:

    Małgoisu, starość to często konflikt między przywiązaniem do tego niezwykle ciekawego życia na tej planecie, do bliskich ludzi i chęć spełnienia jeszcze jakichś nieokreślonych zadań. Odejście nie jest trudne – po prostu przedłużenie snu. Wiem, żena Drugim Bruegu czeka na mnie gromada bliskich mi osób. Mają anielską cierpliwość, a ja się ociągam. śle uściski🙂

  11. Anonim Says:

    I ja zaglądam, chociaż po cichutku…🙂 Serdecznie pozdrawiam i przesyłam światełko. Adam

  12. Anonim Says:

    Jak mogles watpic.! Zagladalismy do Ciebie i Signe, To nie sen i snienie, ze jestes nareszcie u siebie. Odpoczywaj, a w miedzyczasie
    opowiadaj.
    Jesiennie ale b.goraco pozdrawiam
    Joanka

  13. stefan Says:

    Joanko, milczące blogi zniechęcają do zaglądania, a to co signe przesyłała to właściwie felietony „uroczyskowe” U nas dopiero początek wiosny i od niedzieli zapowiada się cieplejsza pogoda. Odpoczywam ile potrafię serdeczności z domu samoopieki🙂

  14. stefan Says:

    Adamie, światełko już rozjaśniło mój dzień- im ich więcej, tym raźniej. Dziękuję:)

  15. Dorota Says:

    Oczywiście Stefanie cały czas zaglądam i widząc własnie Twoje literki, serducho mi się uśmiechnęło🙂

  16. stefan Says:

    Doroto, cieszę się że zaglądałasz, a Twój wpis o przewidywaniu przyszłości traktuję jako dobry omen. W moim wieku i stanie zdrowia jest chyba przyszłość innego bytu, ale trudno ją przewidzieć bo tak mało o niej właściwie wiemy. Czasem mam wrażenie, że już w niej jestem. Kto wie?😉

  17. Dorota Says:

    Stefanie, jesteś tu 🙂 , bo bardzo ciekawie i otwarcie piszesz.
    Dużo czasu potrzebowałam aby się od mojej młodszej siostry nauczyć : „ Oj teraz jesteś tu, a jak będzie później…, to później będziesz się o to martwiła” i o dziwo bardzo często także z tej tezy korzystam.

  18. stefan Says:

    Doroto, masz mądrę siostrę, która rozumie co to znaczy być tu. Wczoraj nie ma wielkiego znaczenia, dziś jest ważne bo to jest właśnie „tu i teraz”, a na martwienie się o to co nadejdzie (albo nie) to strata czasu. Mam wrażenie, że to „później” w dużej mierze jest w rękach naszej wolnej woli, o której lubimy zapominać. Zawsze jest łatwiej winić wróżkę, horoskopy albo dzisiejszy nów księżyca niż siebie samego.😉

  19. Dorota Says:

    Sięgając do mojego doświadczenia, wiedzy i temu podobnych jestem tego samego zdanie, wiele, bardzo wiele zależy od naszej wolnej woli. Choć są wprawdzie specjaliści, którzy twierdzą , że jej nie ma , to po drugiej stronie jest coraz więcej takich , którzy twierdzą , że biologia to potencjał, a reszta zależy od wolnej woli i tego co zrobimy z tym potencjałem 🙂

  20. stefan Says:

    Doroto, ja wiem po moim długim żywocie, że prócz wolnej woli, gdzie główną rolę gra nasze Ego, jest jakiś cichy „ostrzegacz” (intuicja, umysł?) który w ryzykownych decyzjach wolnej woli, szepcze „nie rób tego…są mądrzejsze opcje itp..lub coś w tym rodzaju:)

  21. Dorota Says:

    jest, jest🙂 i dlatego , że jest … tak bardzo lubię w tym grzebać. Wolna wola prowadzi do tego czegoś co można określić „ostrzegaczem”, który nie tylko ostrzega , ale także może informować o korzystnych sytuacjach. Taki to mały spryciula w każdym z nas 🙂

  22. Signe Says:

    nowy felieton Stefana, z raptularza emigranta, po europsku:
    http://signe2.blox.pl/2013/04/po-europsku.html
    proszę bardzo:)

  23. SIGNE DO WSZYSTKICH:) Says:

    zapomniałam, że do Wszystkich piszę jako anonimka, żeby zaprosić tu w imieniu Stefana:
    http://signe2.blox.pl/2013/04/po-europsku.html

  24. tani Says:

    Dom i bliscy, to wszystko, a także my sami to najważniejsze. Jeśli masz przy sobie kogoś, kto stale do Ciebie zagląda, nawet jeśli bywa to czasem irytujące, to nic. Nic mądrego Ci nie powiem, bo za mało jeszcze wiem. Wydaje mi się, że decyzje nasze, takie głębokie, np. do pozostania w domu są najważniejsze. A co do zrobienia? To, co nam wydaje się ważne dla nas samych. Spokojnych, dobrych snów, Widunie.🙂

  25. stefan Says:

    Dobrze, że się pojawiłaś, Tani, bo już snuły mi się różne domysły na temat znikania. W tym moim powrocie spod niby-opieki do własnego domu gdzie jednak mam sporo niezależności co jest ważnym bodźcem do ruchu, zamiast leżenia i gapienia się na TV jak to było w tym „nursing home”. Kto wie, może nawet przedłużyłem sobie życie o parę tygodni Dzięki za mądre słowa🙂.

  26. aspazja Says:

    I ja się cieszę, że wróciłeś do domu i do nas.🙂

  27. stefan Says:

    aspazjo, nigdy w życiu nie spodziewałem się, że sprawię tyle uciechy moim drogim zakładkom za ucieczkę z domu opieki do domu serca.. Warto było, tak czy inaczej, Dzięki🙂

  28. Signe Says:

    Stefanie, w Uroczysku od razu wiadomo, że warto było dać nogę z tego domu opieki bez serca,
    tam, gdzie jest bez serca, nie może być dobrym miejscem na nic,
    tu jest pięknie, dzień dobry 🙂

  29. stefan Says:

    signe, dzień dobry,dziś nawet więcej uciechy bo piękny, słoneczny dzień wśród „swoich” Mam balkon i krzesło pewnie posiedzę w słońcu, co w domu opieki byłoby niemożliwe bez trudności. Innymi słowy, żyć, nie umierać🙂

  30. Signe Says:

    :)*

  31. Paweł Szot Says:

    ŻYĆ🙂

  32. stefan Says:

    paweł: zgadzam się!🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: