Kominki, Vizle i Labradoodle

by

„Siedzę smutny i sam, w oku perli się łza
Przy kominku tęczowe śnię baśnie
Już się tylko w nim tli, płomień ledwo,że drga
I za chwilę zupełnie zagaśnie..”
Dziś jest dziwny niepodziałek. Godzina czarta albo czfarta.Listopadową melancholię przynosi przedwczesny zmrok, który zsuwa się bezszelestnie ze skrzydeł nietoperzów nocy. Piesi upadają na zdradliwie śliskich liściochodnikach. Niektórzy nie podnoszą się nawet, bo wpadają w kocie drzemki, aby śnić o lecie. Osłabieni starcy podnoszą się tylko na kolana i robią wrażenie pogrążonych w modlitwie wyznawców bezimiennego boga grudniowych ciemności. Nikt im nie pomaga podnieść się, bo przerywanie  modłów jest karane więzieniem. Wracam do domu przy ornamentalnej gruszy, na której trzęsą się ostatnie, zżółknięte liście.  W mieszkaniu są cztery uśpione kominki. W zeszłym stuleciu buzowały w nich płonące bierwiona i kostki węgla. Potem królowa wydała zakaz dymienia z kominów i przytulność igrających płomyków zniknęła razem z przyjemnością pieczenia kasztanów w gorejących żużlach. Zniknęli także umorusani sadzą kominarze z czarnymi szczotkami i kulą na linie. Z drzwi bloku wychodzi sąsiadka Jill z czarnym kudłatym szczeniakiem na smyczy. To jest labradoodle, zaspakaja moją ciekawość, krzyżowiec labradorskiego wyżła i pudla. Dziwny zbieg okoliczności. Moja córka kupiła nagle małego węgierskiego vizsla, który mnie odwiedza co parę dni. Moje młode lata spędziłem w towarzystwie wyżłów. Oba wyżły są, jak ja, spod znaku Virgo.Inwazja vizsladoodlów?  Fala powrotu lat? Im bliżej Pic de Bugaraż, tym dziwniej.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 10 to “Kominki, Vizle i Labradoodle”

  1. signe Says:

    szkoda tych kominków, a wiesz, że u nas jeszcze są kominiarze umundurowani? nie umorusani, bo teraz zajmują się tylko instalacjami wentylacyjnymi, przychodzą sprawdzać w mundurach, ale już bez szczotek z kulą do wrzucania w komin,
    wyżłek, czy on rośnie bardzo szybko?
    w tych ciemnościach chce mi się prawie powiedzieć dobranoc…

  2. stefan Says:

    signe, bardzo szkoda, bo z nimi były związane myśli, sny, uczucia i nawet melodie, Ogień, gdy trzaskał, przesyłał słowa ogniste. My nie mamy wentylacji, poza zawsze ździebkio otwartym u góry suwanym oknem. Wyżły rosną b.szybko. Alfie jest już za duży aby go brać na podołek. Ciemno wszędzie, możesz powiedzieć dobranoc jeśli taką masz ochotę. Dla mnie trochę przedwcześnie, zaledwie siudma;)

  3. signe Says:

    czy Alfie jeszcze piszczy po nocach? bo to piszczenie, wydaje mi się, mija im, kiedy urosną do wielkości takiej jak mówisz, ale może to dotyczyło mego psa, który rósł powoli:)
    teraz chce mi się powiedzieć dzień dobry i mówię Ci:) chociaż widać ciemnoszare płaszczyzny w górze i w dole…

  4. stefan Says:

    Zdania co do Alfreda są podzielone; on już szczeka o wczesnych godzinach, ale czasem piszczy.też wcześnie.On sam rośnie powoli. jego nogi szybciej.Dlatego jest małym psem na długich nogach. Za oknem jest mokro, szaro i ponuro, ale dzień dobry z ociąganiem, bo nie rozumiem dlaczego ja wstaję o tej godzinie (9):)

  5. signe Says:

    bradonocne pozdrowienia:)
    było i u nas ponuro i szaro, a teraz całkiem czarno chociaż jutro pełnia,
    może będzie to dobry dzień, życzę Ci tego

  6. stefan Says:

    Najgorsze jest to, że w tej szarości zgubiła się także ochota na pisanie bo, prawdę mówiąc, moja Muza zapadła wcześnie w sen zimowy. Blogging wydaje się w tym pomroczu bessęsu. bonnuity:)*

  7. AsHa Says:

    A to szkoda z tymi kominkami. A starcy na kolanach sa super! Ciekawe wizje i Ty mowisz, ze Muza zapadla w sne. U mnie kapletna kicha, nie chce mi sie pisac, musze odczekac. To sie moze zmienic w kazdej sekundzie (oprymizm).

    pa, na pewno juz spisz, wiec do nastepnego razu!

  8. Anonim Says:

    AsHA, z jednej strony szkoda, z drugiej raczej nie, bo dym tworzył bardzo szkodliwy dla zdrowia smog, gęstą mgłę, a czyszczenie kominka na następny dzień było brudne i żmudne. Romantyzm v pozytywizm. Z tą inercją trzeba walczyć, bo w ten sposób tworzymy w sobie namiastki znikającego słońca. dzień dobry:) Czasem jestem Anonimem gdy nie dojrzę, że WordPress zdecydował że jestem Ufoludkiem. To mi pasuje🙂

  9. AsHa Says:

    Masz racje – walczyc z inercja, walczyc z tym! Ide na ten zerowy wiec zimny jak upior spacer szybkim krokiem a wcale nie mam wielkiej ochoty – ale walcze. Potem zobacze, ech…

    Z kominkami slusznie, jest pare aspektow mowiacych ze troche i nie szkoda.
    ciau!

  10. stefan Says:

    Energia trzeba odżywiać energią, bo taka jest jej natura.Pokonanie inercji jest także obudzeniem woli, bo jednak jest ona konieczna do powiedzenia sobie, a jednak wyjdę na krótki. szybki spacer, po którym powinnaś poczuć więcej energii, nawet po chwili zmęczenia.
    Moim „kominkiem” jest teraz (kom(puter)🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: