Sąsiedzi

by

Są i siedzą. Moi sąsiedzi. Spotykamy się czasem w klatce schodowej, jak ptaki z różnych gniazd. Wymieniamy ćwierkotliwe dźwięki powitalne, trzepotem rąk dodajemy kilka trywiałnych sygnałów codzienności. Na ulicy unikamy się wzajemnie albo udajemy nieznanych przechodniów z innej dzielnicy. Czasem podglądamy się zza firanek, bo to  jest bardziej interesujące niż wpadanie na krótkie pogawędki o niczym. Mamy także innego rodzaju sąsiadów, którzy siedzą za granicami naszego kraju. Węgrzy piszą o nas szomszéd, ale mówią somsed czyli po polsku. Litwini uważają nas za kaimynė (kamienie u szyi?), Czesi za soused, Ukraińcy za susid. Suszi to nie sąsiad tylko smaczna przekąska japońska.

Tagi: ,

Odpowiedzi: 9 to “Sąsiedzi”

  1. signe Says:

    widzę na zdjęciu dwóch sąsiadów drzewnych w nienudnej chyba pogawędce:)
    a tekst czy to drabble? ma zwięzłość, zwinięty jak suszi:)

  2. TaKasia Says:

    wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi – mówi porzekadło. Oraz :nie da ci ojciec, nie da ci matka tego co może dać ci sąsiadka.
    A stara piosenka mówi „jak dobrze mieć sąsiada, on wiosną się uśmiechnie, jesienią zagada, a zimą ci pomoże przy węglu i przy kokosie i sama nie wiesz kiedy ułoży wam rok się”

    Sąsiedzi w Polsce (a właściwie sąsiadki) zatruwały życie „maniem za złe” ale spotkanie w mieście witały się serdecznie niemal biorąc w ramiona.
    Sąsiedzi tutejsi miło zagadują na schodach a na ulicy mają zdziwioną minę i gdy ich pozdrawiam.
    Szwedzi granicę lądową mają z Finlandią i Norwegią. Finowie nie lubią Szwedów, choć używają ich języka. A Szwedzi, nie lubią Norwegów i opowiadają o nich te same dowcipy jakie Polacy opowiadają o „Ruskach”.

    Dzień dobry piątkowo, Stefanie.

  3. stefan Says:

    signe, no, jasne, że drabble i zajął mi tylko 20 min. Dokładnie 100 słów. Ale to drabblowanie może wejść w nałóg i co wtedy? Czy jest izba wytrzeźwień dla drabblaków i drabblinek? Foto to dwa drzewa za oknem w pogawędce o zachodzie słońca:)

  4. stefan Says:

    Łolaboga, Kasiu, nie wiedziałem nawet że jest tyle ślicznych przysłowiów o somsiadach. Dzięki.* Po szwedzku sąsiad to granne, bo nie wiedzą co jest grane. Oni pewnie nauczyli się od nas ignorowania sąsiadów na ulicy po Potopie. Norweski i duński sąsiad to nabo, a fiński to naapuri. Ciekawe jakie oni mają przysłowia o Szwedach. Zimny piątek, ale ciepłe dzień dobry, Kasiu.

  5. AsHa Says:

    Tak, niby uwazam Niemcow za sztywniakow ale nasi sasiedzi sa od nas bardziej otwarci i chca sie „kontaktowac” a my to odludki i nie mamy jakos ochoty, nie wiem. Po prostu moze nie chcemy, bo jestesmy skapi na ten czas, ktory zostaje dla nas…skapi…tak, Jakos chemia sie nie zgadza do konca. Troche to glupie ale tak jest.
    A tak na korytarzu czy w przejsciach to sobie porozmawiamy i jakos mi to kapletnie wystarcza.
    Ladne te drzewa! Aktualnie trudno mi pisac i komentowac, moze to taka faza – niedlugo sie przelamie:)))

    pa Stefanie!

  6. stefan Says:

    AsHA, witaj Odludko:)) Mnie się wydaje, że jest teraz nowa odmiana sąsiada – blogosiad. My się też spotykamy, codziennie, albo od czasu do czasu (hmmm) , na pogaduszki do poduszki albo poranne halo. Ja mam tutaj sąsiadów, którzy patrzą na mnie jak na raroga, bo mnie nie poznają. Ale to tylko dlatego, że starzeję się gwałtownie, z dnia na dzień. Cierpisz widocznie na syndrom jesiennego smutku. Otrząśnij się jak najszybciej, pliz bitte sylwuplej😉

  7. AsHa Says:

    tak, tak, prawie sie otrzastnelam. niedziela byla gorsza. teraz jakby lepiej. staram sie nie obserwowac za duzo…albo po prostu nie tak bardzo identyfikowac. pa!!!🙂

  8. AsHa Says:

    o t r z a s n e l a m co za idiotyczne slowo mi wyszlo, nie, nie nie mowie tak na codzien…:))) a bylo by to bardzo zabawne…znam ludzi ktorzy uparcie utrzymuja, ze slowo przydal nie jest poprawne i robia z tego s-przydal. to moze regionalna sprawa…ja natomiast mam tendencje do mowienia kordla zamiast koldra. to taki wybryk jezykowy, pozostalosc z okresu dziecinstwa…

  9. stefan Says:

    AsHa, otrzęsiny? był jakiś skandal z lizaniem śmietany na otrzęsiny, coś mi siź obiło o uszy. Ale otrzastnac się też b.wyraziste i nieco , bo jest w nim trzask przełamywania. Mój tata zawsze mówił drylbas na dryblasa. Z kordlą to pamiętam ze szkoły łacińskie sursum corda jako sursum kołdra czyli czas na spanie dobranoc

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: