Przebudzenie po Spotkaniu z Dusznicą

by

Ucho nie chwyta szeptu zmian. Snują się bezszelestnie w zaułkach snów, wybuchają oślepiającym blaskiem znienacka na progu przebudzenia. Nów księżyca błąkał się markotnie w gwiazdozbiorze Dziewicy. Jego niespokojny rytm wkradł się w moje osierdzie.Czułem się jak pasażer bez biletu, bez rozkładu jazdy, który zapomniał jaki był cel jego podróży. Czekanie na pociąg do nikąd nie miało sensu. Szyny sennej trasy lśniły jak wyprężone w bezruchu, srebrne węże, a ja, ich zaklinacz, grałem na flecie marzeń kojące melodie z dawnych lat. Azrael, anioł śmierci, uśmiechnął się z pobłażaniem, westchnął i zwinął chorągiewkę zawiadowcy Stacji Niepewnych Przeznaczeń. Jesienny świt szepnął: żyjesz.
PS. Eksperyment opisania prawdziwego zdarzenia w formie „drabble” (100 slów, 688 znaków)

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 4 to “Przebudzenie po Spotkaniu z Dusznicą”

  1. signe Says:

    dzień dobry Widunie, a tam jakieś szczególnie zwinięte w ósemki fibonaczki na zdjęciu widzę:)
    drabble ekstra!!!
    już nów się wybłąkał, jest ładnie
    drabble w parę minut, ja potrzebuję dwóch dni…..(westch)

  2. stefan Says:

    dzień dobry, signe, te ósemki to mój celtycki talizman, który znalazłem na Wzgórzu. podrzucony przez druidów. Chyba polubię te drabble, ale może ten był wyjątkowy dar od kogoś księżycowego?;) Oszczędność w słowach jest esencją mądrości. Bądźmy oszcz.!🙂

  3. bałwanka Says:

    dobrze Ci mówić, dla mnie drabble jest za duży na raz!!! łatwo dociągam tylko do 70-80 słów…

  4. stefan Says:

    ależ, bałwanko, 100 słów to fraszka. Spróbuj przekazać sens w drabbliku 50, aby nie brzmiał jak telegram.Łatwiej jest napisać aforyzm jednozdaniowy. Albo haiku. Sto słów to wstęp do gadulstwa.Prawie.;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: