Gwałtu! Rety! Co się Dzieje?

by

Tytuł tego wpisu podsunęła mi znana autorka wierszyków dla dzieciMałgorzata Strzałkowska  Pani Małgorzata napisała piękny poemat językowy na temat onomatopeii. Ja, niestety, mogę tylko poświęcić trochę prozy na temat „gwałtu”. Słowa „poświęcić” nie używam w znaczeniu bluźnierczym, lecz w sensie oddania się prozaicznym popisom. Słowo „oddać się” nie ma absolutnie żadnych konotacji erotycznych. (ostrożność nie zawadzi. Car Putin czuwa) „Gwałt” – niem. „Gewalt-przemoc” poprzez jidish „gewałt”, pojawiło się dziś nagle w kontekście wikileaki, wolności słowa i szwedzkiej etykiety w bliskich spotkaniach intymnego stopnia. Brytyjski poseł Gallaghan  uważa, że Asange wpadł w pułapkę semantyczną, bo szwedzki „våldtäkt” to nie tyle gwałt co nietakt. Postaram się wytłumaczyć to w języku dostępnym dla nieletnich. Przypuśćmy, że urocza kobieta zaprasza cię do swego mieszkania na kolację i daje ci talerz przysmaków jako dowód swej sztuki kulinarnej. Zmęczeni ucztą, oboje zasypiacie przy stole.Ty budzisz się i widzisz, że na półmisku obok ciebie, jest  więcej tych smakołyków, więc pomagasz sobie do drugiej porcji. Ona budzi się i wrzeszczy: „jak śmiesz! to jest rabunek! wołam policję.”  Szwedki hołdują zasadzie gościnnej, jednodaniowej kolacji. Jeśli facet jest żarłoczny, to niech idzie do restauracji albo grzecznie poprosi o repetę. Gallaghan twierdzi, że Szwedzi zamazali różnicę między gwałtem a gburowatością. Charytatywna organizacja Kryzys Gwałtu  broni Szwedki, która nie mogła dać zezwolenia, bo obudziła się dopiero gdy Asange skonsumował repete. Ciekawe, co jej się śniło w tym głębokim śnie.😮

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 7 to “Gwałtu! Rety! Co się Dzieje?”

  1. signe Says:

    już zupełnie nie wiem, co czytasz w tym internecie, ale co gorsza, nie wiem też, co niektórzy inni czytają, ja chyba tylko zerkam, zabieram jeśli coś mnie tknie i w nogi…
    a raz czytałam o „wyjściu z internetu”, ludzie zaczynają wychodzić z internetu do „prawdziwej rzeczywistości”, może to na początku tak się objawia jak u mnie…
    dobranoc, na uroczysko wracam za każdym razem:)

  2. stefan Says:

    signe, nie wiem w jakim celu ale szukam słów które każdego dnia dominują w internecie, mediach, blogach itp. Czy mają jakieś znaczenie, tego nie wiem jeszcze. W Twoim blogu znajduję zwykle to, czego nie znalazłem w moich poszukiwaniach. Każdy z nas łowi inaczej albo w innych jeziorach. Albański tytuł dzisiejszego wpisu: Dhunimi! Wow! Çfarë është kjo? Natën e mirë
    Dobrnc🙂

  3. Anonim Says:

    dobrnc!!! dhunimi!!! mam tu kartkę podniszczoną chyba fińską, ze zdumieniem: sormi suhun, no ale zapomniałam napisać dalej…

  4. bałwanka Says:

    ojej przecież podpisałamsię bałwanka

  5. stefan Says:

    Te anonimki i białe bałwanki mają chyba jakieś znaczeniowe śnienie?😮 sormi suuhun to palec w ustach Jest na stronie „semantyka śnienia”. Tym razem „śnij”- unelma! i bąć dzielna😉

  6. TaKasia Says:

    i coś narobił Stefanie ? Jednym słówkiem zmusiłeś mnie do wyciągnięcia posiadanych słowników szwedzko-polskiego oraz szwedzkiego, założenia okularów i śledzenia znaczeń i odniesień. Już gotowa byłam byłam iść na stronę tyda.se bo tam słowa często mają opisy i odnośniki do słów angielskich, ale wtedy do tego melanżu doszedłby jeszcze jeden język, jeszcze jeden słownik…A ja za chwilę muszę na angielski (właśnie!) wychodzić.
    Kocio nadal liże rany, ale pomału wystawia nos na „podwórzec”.
    A „Gwałtu, rety, co się dzieje!” pierwsza chyba użyła Janina Porazińska w bajce Kopciuszek ze zbiorku „Nad Wiślaną Wodą”.
    O, o tym ci powinnam napisać, bo Cię zapewne zaciekawi…ale to w następnym odcinku.
    Miłego dnia. Czy u Ciebie też pogoda letnio-jesienna ?

  7. stefan Says:

    TaKasiu, znasz mnie już chyba wirtualnie na tyle, aby wiedzieć, że ja muszę igrać słowami. Do tego służy mi wspaniały google tłumacz
    wklejam våldtäkt i po polsku „gwałcić” potem rozdzielam te dwa człony i mam „przemoc + dochód” co mnie zadziwia bo co to jest gwałtowny dochód. Polski takt to szw. kontakt, więc wszystko jakoś . mi pasuje do przygody tego australijskiego prymitywa.;) Ach, Porazińska to moje dziecięce lata. Nostalgia. Kocio musi trenować karate, jest za bardzo rozpieszczony, Pańcia musi go zahartować na bliskie spotkania 3-go stopnia. Tak,dzIś jest powiew jesieni Have a nice day🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: