Intrygujące Skutki Udaru Słonecznego

by

Lubię chwytać w locie fruwające słowa i zdania, uciekające z kontekstu frazy i pogubione metafory. Łowię je w moją małą siatkę jak beztroskie motyle i lekkoduszne ważki. Potem wypuszczam je na wolność, bo nie lubię przyszpilać takich żyjątek do nudnych tablic lingwistycznych. Każde słowo kryje w sobie mgławice znaczeń, które są widoczne tylko dla tych, którzy chcą je widzieć w lunecie swoich prywatnych przywidzeń. Jedno takie zdanie z lokalnej gazety „Psy terroryzują mieszkańców Parszowic” może spowodować (u mnie) lawinę scenariuszy – od sci-fi do operetki o sforze ulubieńców złośliwej Parszowianki. Parę minut później przylatuje słowo „płatek” i objawia mi się jako barwne skrzydła ptaka EŁ. Każdy kwiat śni o tych ptakach-płatkach. Rośliny wiedzą gdzie one są, bo eły mają gniazda w ich snach. Dla nas ścieżyny do świata śnień innych stworzeń są niewidoczne. A na dobranoc- zagadka? Co to za roślina, którą hoduję od wielu lat? Agawa czy kaktus, a jeśli jedno albo drugie, to jak się nazywa. Bo ja nie mam zielonego, centkowanego i stożkowo-śpiczastego pojęcia. Po upalnym dniu – wieczorny chłód. 😉

Reklamy

Tagi: ,

Komentarzy 11 to “Intrygujące Skutki Udaru Słonecznego”

  1. mal Says:

    Wygląda jak haworsja http://en.wikipedia.org/wiki/Haworthia

    ale pewności nie mam.

  2. signe Says:

    dla mnie wygląda jak sansewieria (wężownica!) są tego niezliczone odmiany, parę dni temu taką podobną dostałam pod tą nazwą,
    też pewności nie mam, bo rozmaitość na obrazkach duża:
    http://www.google.pl/search?q=sansewieria&więc dzień dobry:)

  3. signe Says:

    przepraszam, ten link chyba wychodzi na zewnątrz……

  4. stefan Says:

    mal, dzięki za podpowiedź. Haworthia attenuata byłaby bliżej, ale moja ma bardzo wyraźne paski i te liście są krępe, solidne i trójkątne, a ta na foto ma kropki. Ale tych odmian jest chyba krocie. 🙂

  5. stefan Says:

    signe, dzień dobry i będzie pustynnie upalny 33 stopni Link skróciłem po obejrzeniu sensewieri. Ma podobne paski ale moja jest „przysadzisza”, grube trójkątne liście, a senserwiera wyglądą na bardziej elegancko wydłużone. Ale sama nazwa pasuje bo moja jest „trifasciata”+ ma te trzy oblica w paski szarpane. Ale temat na Saharę! 🙂

  6. mal Says:

    Wikipedia pisze tak:
    „But their leaves show wide variations even within one species.”
    I to załatwia zdaje się wątpliwości 🙂

  7. tani1 Says:

    Ja tam nie wiem mnie również wygląda na sansewierię, tylko liście jakieś krótkawe… i grubawe… jak u tego no… aloesa, więc… czymże to jest, nie wiem, ale lubię centkowane rośliny. Są bardzo dekoracyjne. Natomiast skąd się wzięły Parszowice? A może kiedyś nazywały sią Parszywice…? 😉

  8. stefan Says:

    mal, masz całkowitą rację, Małgosiu, z tym jednym tylko zastrzeżeniem, że to określenie pasuje do prawie każdego znanego mi kaktusa, agawy czy aloesa. Może gdy i jeśli zakwitnie pod koniec stulecia, to moje praprawnuczka naapisze „pradziadek Stefan wyhodował xyz” 🙂

  9. stefan Says:

    tani1: ale z Ciebie przewrotna kobieta! mam już dwie nazwy do łamania sobie głowy, a tu nagle aloes! I do tego centkowany i trójtwarzowy. Uff!;) Ta wieś jest na Dolnym Śląsku i po niemiecku zwała sie Porschwiz, a jest w gminie Ścinawa co też brzmi podejrzanie. 😉

  10. tani1 Says:

    Niestety, nie znam niemieckiego… mogłabym dywagować. A tak, jestem przewrotna, ostatnio przewróciłam się na równej drodze, a wydawałam się sobie stabilna… Ech, człowiek nie zna dnia ani godziny. Kwiatek trzebaby zbadać organoleptycznie, inaczy się nie da… 😉 Macham.

  11. stefan Says:

    tani 1, najłatwiej właśnie jest przewrócić się na równej drodze, bo wtedy jesteśmy zrelaksowani. Czujność nigdy nie zawadza, chyba tylko wtedy gdy idziemy spać..hmm, no, nie wiem, może jednak…wtedy tyż. ukłaniam się 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d blogerów lubi to: