Od szczenięcych lat podejrzewałem, że w matematyce kryją się niezbadane złoża dramatów, tragikomedii i nawet operetek. O matematykach-dramaturgach dość cicho, ale to się wkrótce może zmienić. zwłaszcza w Polsce, a ściślej mówiąc, we Włodawie (moja Lubelszczyzna). Tam, na scenie teatralnej, rozgrywają się dramaty na tematy, które nigdy by mi nie przyszły do głowy jako coś co wymaga fabuły, inscenizacji i aktorów. Na szczęście, nauczyciele Szkoły Podstawowej nr 3 mają wyobraźnię i potrafią, rok w rok, pisać scenariusze pt „W Krainie Liczb Pierwszych i Złożonych” albo „Tak Zmienialiśmy Trójkę” czy choćby „Calineczka”. Zadumałem się nad tym pomysłowym sposobem uczłowieczania liczb wszelkiego gatunku przez teatr i aktorów. Osobiście chciałbym napisać, reżyserować i grać szereg ról w dramacie pt „Fanaberie Fibonacciego”. Nie wiem czy zdążę, ale tutaj możecie poczytać i pooglądać jak coś takiego robią nauczyciele i dzieci Włodawy.
9 lipiec 2009 o 19:26
ja też bym chciała “Fanaberie Fibonacciego”, może by się uzbierał jakiś scenopis w tym blogu? bo niejeden raz ten Fibonacci tu wystąpił i jest bardzo fanaberyjny:)
Stefanie, “Fanaberie Fibonacciego”!!!!!!!!!!
proooooooooszę bardzo:***
9 lipiec 2009 o 20:57
nyema: Ba! gdybym był Umbertem Eco, to kto wie- Ale nie jestem, więc ten projekt musi chyba poczekać na inne czasy …Temat jest dobry także na sci-fi. Tylko, że do tego też trzeba mieć talent (westch)
10 lipiec 2009 o 5:36
westch
10 lipiec 2009 o 9:47
nyema: czy dwa westchy mogą spowodować wichurę która poniesie Fanaberie Fibonacciego hen, w dal ?