Takie zdjęcie to cierpliwość, błyskawiczny pstryk i słodka nagroda, równa tej którą dostała od mojej balkonowej lawendy zbierająca pyłek lawendowy i smakująca nektar mała pszczoła -rudzielec Melissa. Gdzie jest jej pasieka i ul – nie wiem. Może na pobliskiej działce, może pod dachem domu albo w dziupli spróchniałej topoli, tam gdzie jej kora i moja twarz porównują runy zmarszczek. Pstryk udał się za trzecim razem, bo pszczoła ignorowała Widunowe zaklęcia i prośby, aby usiadła na kwiecie lawendy trochę dłużej niż 2 sekundy. Pstryknięcie było także dowodem szybkiego działania kremu arniki, bo jednak musiałem trzymać kamerę w uszkodzonej prawej ręce i kliknąć palcem, który był tylko częściowo w stanie wskazującym. Nawet taka fotka może być symbolem niewidzialnych, niedostrzegalnych wydarzeń. Jak każda codzienność. Lawenda to kwiat z tej części Prowansji, z której pochodzę po mieczu. Pszczółka to symbol zbieractwa i znalezisk czyli idealna mieszkanka Uroczyska. Są tutaj ukryte inne symbole, ale te zachowam na mój prywatny użytek. Ale gdy ktoś je odgadnie, to podziekuję ładnie. Miodową spadzią.
4 lipiec 2009 o 13:32
Gratuluję cierpliwości Stefanie… fotki lawendy i petunii są super…
Pozdrawiam
4 lipiec 2009 o 14:23
Elżbieta: cierpliwości wymagało czekanie na przylot czy nalot jakiegoś fotogenicznego owada. Reszta to pstrykanie i nadzieja, że uda się złapać pszczółkę raczej niż samochód. Dzięki i pozdrowienia
4 lipiec 2009 o 20:25
pszczoła ogromna i kudłata!!! lawenda pięknie pachnie, a miód spadziowy ktoś niedawno łasował, jak pamiętam i czy jeszcze zostało, mniam?
dobranoc już teraz, to może być burza, idzie i trzaska drzwiami i oknami…
4 lipiec 2009 o 22:09
nyema: ona tylko udawała ogromną, aby mnie odstraszyć. Była malutka jak na pszczołę, ake kudłata i ryża. Resztki spadzi w słoiku
Wiatr przepędzi burze Dorbej cony/”’