Archiwum z czerwiec, 2009

464. Księżyc Oszust W Ósmym Dniu

30 czerwiec 2009

kwadra-1 30June 09Tak  się ładnie umiejscowił nad czubkiem starej topoli, że musiałem go uwiecznić fotograficznie. O godzinie 22.14 ten młodziak ośmiodniowy pokazywal 65% tarczy z odległości 389,533km.  Będzie w pełni dokładnie za tydzień, we wtorek 7 lipca. Nie wiem co mi wróży, bo w tej fazie nosi nazwę „kłamczucha”, więc i tak bym nie uwierzył. Gdy przybiera kształt litery D, to rośnie, ale po łacinie D znaczy “decrescit”, kurczy się, zmiejsza, więc oszukuje.  Ciekawe, że oszust Madoff został właśnie skazany na 150 lat w mamrze. Rosnący księżycowy wyrostek przyniósł nam jednak falę upałów, która będzie trwała do końca tygodnia – byle bez tych chmur-oberwańców i gradowych ataków na moje kwiaty balkonowe. ;-)

463.W Dławiącym Uścisku Bigoreksji

29 czerwiec 2009

Nie wiedziałem nawet, że żądza posiadania potężnych bicepsów, klatki piersiowej i nóg goryla jest obsesyjną chorobą pod nazwą bigoreksja. Owszem, jeszcze kilka lat temu chodziłem do siłowni, w celu konserwowania rzeźby mojej posągowej figury. Ok, nie była to rzeźba z kategorii Michelangelo, bardziej amatorska, ale że muskularne wypukłości mają paskudną tendencję wiotczenia gdy się zaniedbuje gimnastykę, więc wlokłem się do pobliskiej siłowni. Jest wiele stron webowych dla chuderlaków opętanych swoją „rzeźbą” i ci nieszczęśliwcy mają nawet swój żargon, w którym takie słowa jak „lipo”, „gino”, „kreda” „tabsy” wskazują na uzależnienie od paskudnych chemikalii do poprawiania muskulatury. Pełny opis niebezpieczeństw tej obsesji możecie poczytać tutaj. Są także inne ciekawe „obsesje” oprócz dobrze znanej anoreksji. Ortoreksja to bzik na punkcie diety; tanoreksja –pasja opalania się na brązowo; ageoreksja – ”patologiczne pragnienie zachowania młodości”, na które cierpi każdy człowiek płci obojga po osiągnięciu pewnego wieku. Oczywiście, że nie jestem ageorektykiem, bo uwielbiam starość, głównie dlatego, że moje wygłupy, niedyskrecje itp uchodzą mi płazem, bo dobrzy ludzie uśmiechają się pobłażliwie i nie wiadomo dlaczego przytykają wskazujący palec do skroni i usiłują wiercić nim dziurę we własnej czaszce.  :-)

462.Tusz To Sekret Kobiecej Toalety

29 czerwiec 2009

Ten tekst może zainteresować tylko młodych mężczyzn, nieobeznanych ze sztuką uwodzenia makijażem czyli tzw językiem ciała.

Pomadka do ust w kolorze czerwonym pochodzi z epoki lodowcowej”http://www.wmatlan.else.com.pl/kosmetykag.htm

Nie będzie tutaj żadnych rewelacji. Sekrety to czysta leksykografia. Kobieta, jak wiemy, składa się z trzech kawałków: odnóży,corpus delicti czyli to co jest ponad nogami i u spodu szyi oraz twarzy, która jest umocowana na górnej części szyi. Dziś zajmę się sekretami upiększania twarzy, którą kobiety traktują jako reklamę na bilbordzie reszty. Głównym surowcem w upiększaniu twarzy kobiecej jest kreda, której początki sięgają toilettemiliony lat temu do epoki kretyńskiej (ang. cretecious). Kobiet wtedy nie było na ziemi, więc kreda marnowała się, bo dinozaurki nie miały ani rzęs ani warg do upiększania. Kiedyś kreda była niezbędnym narzędziem do malowania ust na różne odcienie czerwieni przy pomocy szminki (do upiększania buzi w ciup i robienia min), tuszu do czesania rzęs w celu nadania im tajemniczego uroku i głębi, pudru do tonowania świecącego lub czerwonego nosa i pokrywania omdlałą bladością rumieńców podniecenia lub zażenowania. Powieki też wymagały kolorowych kredek do malowania ich na niebiesko, zielono lub fioletowo. Dziś jest inaczej. Cały makijaż to pudełeczko z różnymi kolorami. Pacynki i pędzelki zastąpił palec – własny lub wizażystki. Jeśli dama używa pędzelka do malowania rzęs to musi wiedzieć co to jest zygzak, bo tak się tuszuje te włoski do mrugania powiekami. Tusz najlepiej wyraża duszę tych makijażowych sekretów, bo przecież „zatuszować” znaczy po prostu pokryć zdarzenia i wrażenia tak, aby nikt nie mógł się domyślić o co chodzi. Tuszę, że moi młodzi i męscy czytelnicy są teraz lepiej przygotowani na tuszowanie. :-)

461. Kusząca Leksykografia Wordnika

28 czerwiec 2009

Wordnik to interesujący, chociaż zlekka ambitny, projekt leksykograficzny, którego celem jest odnalezienie wszystkich angielskich słów i wszystkiego co można znaleźć o nich  na webie. Nie wiem czy autorka tego pomysłu, amerykańska leksykografka, Erin McKean i jej zespół, znają polski, ale podejrzewam, że pożyczyli tę końcówkę Wordnika od naszego „SłowNIKa”. Każdy może być współpracownikiem  Wordnika, dodając słowa, ich  znaczenia, powiązania semantyczne itp. Niby nic nowego, bo są już wielojęzykowe korpusy,wiki, słowniki, błyskawiczne i okropne tlumaczenia i wiele innych zabaw ze słowami, pływającymi po webowym oceanie. Moje chaotyczne zbiorowisko słów to też taki chałupniczy blognik, blipnik albo webnik, ale na nic więcej mnie nie stać. Ludzie najczęściej klikają na moje mniej znane polskie nazwy roślin – omżyn Dawida, prósznik, naparstnica etc biją rekordy w ilości wizyt. Taki ze mnie botanista jak z digitalisa naparstek. :-)

460. Grzmoty-Pióruny-Grad-Lunęło!

27 czerwiec 2009

grad 27 June 09

Ta jasność na południu była zwodnicza. Zniknęła po kwadransie, a ta czarna chmura na płd-zach. niebie skumała się z drugą, która przywlokła się od wschodu. No, i zaczęły od towarzyskiej wymiany kilku błyskawic i wielu grzmotów, potem kilka próbnych kropelek i wreszcie ta zachodnia lunęla wiadrami deszczu, a jej koleżanka popisała się gradem wielkości grochu. Gdy zaczął bębnić jak opętaniec po dachach zaparkowanych samochodów, uruchomił ich anty-złodziejskie syreny i światła.  Nasza spokojna uliczka przemieniła się nagle w jakiś szatański karnawał opętanych samochodów, perkusyjnej pop muzyki gradowej do akompaniamentu pluskającego pianina deszczowego. Było magicznie i diabolicznie – zwłaszcza dla moich sponiewieranych kwiatów na balkonie. Jutro rano będę je hołubił, pocieszał i namawiał do odzyskania ich normalnej urody.

459.Dziwne Skojarzenia Blipblogera

27 czerwiec 2009

Piotruś PanTa kredowo biała twarz Jacksona stoi mi przed oczami i prowadzi do skojarzeń tak dziwnych jak te, które powiodły go może w korytarze jego ranczo w Neverland, aluzja do tego mitycznego kraju, Never-Never Land, gdzie mieszkał wiecznie młody Piotruś Pan. Ale kreda to także epoka ziemska, która przeminęła i dała nam nowe typy dinozaurów, kredki i kredę, która kojarzy się z czarną tablicą szkolną i bazgroleniem na niej tajemnicych liter i wzorów Mene Tekel Fares przez czarowników zwanych nauczycielami. Kreda to także zaciąganie długów i wpisywanie sumy pożyczki na tabliczce w sklepie lub pubie, taki biały rysik pamięciowy. Artyści i grafitto- maniaki używają kredy do szkiców i muropisów, a hakerzy piszą nią tajemnicze znaki an domach ścian, które informują wtajemniczonych, że w takich punktach można połączyć się za darmo i internetem – jeśli spaceruje się z laptopem. Credo-wierzę. Kredyt-wierzyciel. Skojarzenia typu Jaco-waco.

Foto: pomnik Piotrusia Pana w londyńskim Kensington Gardens.

http://www.visitlondon.com/peterpan/

458. Przemijanie Życia na Kredę

27 czerwiec 2009

jaco waco-1 „Ja na to patrzę inaczej. Skończyła się jakaś epoka. I nie ma do niej powrotu. Kto liczy, że stare czasy wrócą, ten się rozczaruje. Czeka nas coś nowego. Od lat twierdzę, że przyszłość jest nieprzewidywalna, więc nie będę jej teraz przewidywał. Ale są widoczne tendencje…”(George Soros, wywiad w Polityce)
Warto przeczytać cały wywiad z tym starym, mądrym bogaczem i filantropem. Nie zgadzam się z nim. że ta „jakaś epoka” już się skończyła. Ona kruszy się, rozpada coraz szybciej, obnażąjąc swoją etyczną nędzę, intelektualne ubóstwo, bezmyślne tańczenie na tonącym statku do bezmelodyjnych dźwięków świrowatego hałasu, który asonansowo wciąż ogłupia młode umysły. Dwa dni temu odszedł w zaświaty ubóstwiany przez miliony wielbicieli „muzyki pop”, jej niekoronowany król – stwór tak dziwaczny i tragiczny jak ten odprysk muzyki, którą reprezentował. Michael Jackson był moim bratem. Urodzil się pięć dni po moich urodzinach i pewnie dlatego jego widok zawsze wzbudzał we mnie ogromne uczucie litości i sympatii dla tego czarnego Peter Pana, którego stopniowe metamorfozy w białego upiora wołały o pomstę do nieba. Jako tenor Jaco Waco nie mógł równać się z Pavorottim czy Domingo, ale zarabial swoim głosem dużo więcej niż oni. Jako tancerz nie był ani Nurajewem ani nawet Fred Astairem, ale w porównaniu z nimi był milionerem, bo wcielał to ponure przewartościowanie wszelkiego rodzaju miernoty artystycznej lub intelektualnej, stworzone  i pielęgnowane przez „fundamentalistów rynkowych” – jak ich trafnie określił Soros. Jackson zostawił po sobie olbrzymią lawinę długów (ok 500ml dolarów lub więcej), która wkrótce zbankrutuje tysiące ludzi związanych z jego abnormalnym życiem. Dwie łzy współczucia. Niech mu, temu smutnemu biedaczynie, ziemia lekką będzie.

457.Kanikuła i Recesyjne Małpiszony

25 czerwiec 2009

chloe monkeys
Łoboże Łupał w Łondynie!! 27C! Kanikuła czyli Canis Minor i ogórkowy sezon w redakcjach gazet, co jest okazją dla gońców do popisywania się swoją umiejętnością dziennikarską. Trudno ich pisanie nawet odróżnić od tych faworytów medialnych, których nazwisk nie wymienię bo nie jestem złośliwym małpiszonem ani nawet koczkodanem. Ale małpy lubię. To zdjęcie z Indii ukradłem od wnuczki Chloe, mojej kochanej obieżyświatki, która odziedziczyła zamiłowanie do podróżowania od rodziców i dziadków.  Te małpy wyglądają jak ofiary recesji – bezrobotne, leniwe i wylegujące się w cieniu drzew. Uczmy się od nich – na wszelki wypadek, a kysz! na małp urok! :-)

456. Mruganie Blipa i Święte Krowy

24 czerwiec 2009

Bardzo Lubię Informować Przyjaciół” czyli BLIP. No, dobrze, zgoda, czemu nie,ale…I to „ale” powstrzymuje mnie od informowania moich niezbyt licznych przyjaznych dusz, że  1. „dzień dobry, właśnie wstałem i czekam na kubek gorącej kawy” 2. śniło mi się, że chciałem uwieść Hilary Clinton, ale nie była chętna. Dziwna kobieta. 3. Radio Madonna w Polsce mogłoby zrobić furorę. Także Radio Marycha. 4. Piękny dzień, 24C. Wimbledon. Czekam na ćwierć-finały. 5. Trzecia godzina? Czas na poobiednią drzemkę itd itp etc Czytam tylko jeden blip, bo jest niezwykły i nieco tajemniczy, bo często uchyla rąbka na wewnętrzne myśli,  przemiany i zaciekawia. Takie krótkie wpisy bardzo by mi odpowiadały, ale na blogu raczej niż na blipie.

Moja młodsza wnuczka-wędrowniczka jest już w Tajlandii, ale wstawiła kilka ciekawych zdjęc z jej hinduskiej odysei. Tutaj siedzi sobie spokojnie w towarzystwie świętych krów. Chloe-cows

455.Polowanie Na Obłoki Srebrzyste

24 czerwiec 2009

Chciałbym uwiecznić na zdjęciu to piękne i niezwykłe zjawisko atmosferyczne jakim są te obłoki oświetlone słońcem, kryjącym się pod horyzontem. Niestety, okres w którym dadzą się dostrzec jest dość krótki – parę tygodni po przesileniu dnia z nocą, gdy słońce jest 6-16 stopni poniżej horyzontu. A tymczasem, w Londynie, dzień po dniu bezchmurne niebo po zachodzie. Seledynowe światło na zachodnim horyzoncie trwa do późnej nocy, ale to nie te piękne obłoki srebrzyste, na które daremnie poluję od pewnego czasu. Podejrzanym źródłem tych polarnych chmurek są rakiety i sondy kosmiczne, które wypluwają z rur wydechowych parę, która szybko wędruje w zimne rejony mezosfery, gdzie tworzy obłoki złożone z kryształów lodu. Tak czy inaczej nie ma tego złego co by na ładne nie wyszło  -  ewentualnie.   Jak np w tym zdjęciu z Finlandii na stronie NASA.