„Ja jestem strzelcem,” uświadamia mnie piękna kobieta. „A Ty?”
Z rumieńcem zażenowania wyznaję, że jestem Panną. Słowo „dziewica”, które jest właściwym tłumaczeniem zodiakalnej „Virgo” jest monopolem Radia Maryja („zawsze dziewica”) i Ojca Rydzyka. Na przeciwnym biegunie Panny, jeśli mogę się tak nieoględnie wysłowić, są Ryby. Dla astrologicznie nieuświadomionych katolików dodam tylko, że Jezus urodził się w marcu roku 01 i dlatego znak Ryby (vesica piscis) był tajnym hasłem pierwszych chrześcijan. Oni wiedzieli, że jego matka urodzila się w znaku Dziewicy, ale Ojcom Kościoła ubrdało się, że jej mężem był niejaki Parakleta, a ona była Panną. Tacy z nich byli ojcowie, jak ze mnie panna.
Gdy chcę uniknąć chichotów na temat mojego pozornego dziewictwa, chronię się w chińskim zodiaku i mówię, że jestem Małpą. Dowcipy na ten temat ignoruję, skacząc na najbliższe drzewo.
A teraz do rzeczy po tych niedorzecznościach. Nasz świat jest wypełniony po brzegi znakami, symbolami, strzępkami zapomnianych snów, sygnałami z planet w innych konstelacjach itd itp etc. Gdy jakimś cudem dostrzegę takie zjawisko czyli „z-jawę”, wówczas otwieram oczy w zdumieniu i cieszę się ,jakbym znalazł jakiś nieziemski skarb. Tak się stało wczoraj. Astrologicznie jesteśmy zanurzeni od środy w Rybach, bo słońce i księżyc na nowiu spotkały się w tej konstelacji. Astronomia mówi co innego, ale nie zwracajmy na to uwagi, bo poruszamy się w świecie w którym mrugają tylko prastare symbole. Pisałem parę dni temu o zielonej komecie Lulin, która spotkała się z ziemią dokładnie podczas nowiu Ryb. Zieleń także kojarzy mi się z wodą , bo taki kolor mają oceany. Niektóre żaby też są zielone, zwłaszcza te które łażą po drzewach…Skojarzenia powiodły mnie wczoraj telepatycznie do strony BBC, gdzie było moje najnowsze znalezisko: wiadomość, że naukowcy znaleźli nieznany dotychczas gatunek Ryby na dnie oceanu w pobliżu wyspy Andon we wschodniej Indonezji.
Ta psychodelicznie kolorowa ryba z rodziny
żabnicokształtnych, już nazwana psychodelica to pożegnalny dar Luliny i jej regent na dnie oceanu. Aby dostrzec takie znaki trzeba po prostu obserwować co się dzieje w świecie jawy, szukać synchronizacji, słów i połączeń. Każdy z nas ma tę zdolność, ale nasza codzienna jawa nie sprzyja takim wędrówkom. Czasem jednak warto spróbować, bo w ten sposób trenujemy nasze uśpione Trzecie Oko.
Polska wersja znaleziska tutaj. Foto ze strony BBC Science News. Ji