“Nasze noce są dziecinnie namiętne. Bez przerwy wymieniamy pocałunki, których nigdy nie zaznaliśmy. Przed świtem budzi mnie, żegna się już po drugiej stronie snu i, jak wampir, odchodzi przed wschodem słońca.) Pamiętam jak milczeliśmy na przerzuconym nad rzeką pniu. Udawałem nieszczęśliwie zakochanego poetę [Tak jak teraz udajesz zakochanego mężczyznę w średnim wieku, zmęczonego, nadszarpniętego przez ząb czasu. Wystarcza Ci zabawa i przyjemność nie tyle z treści, co z samego faktu pisania listów]”
Mirko Demić: Bursztyn, miód, jarzębina.
Bruno Schulz to mój niedościgniony wzór pisarza, jakim zawsze chciałem być. Niestety, aby się nim stać, trzeba byłoby być Brunonem Schulzem. A to było i jest nieosiągalne. Dziś moim pierwszym znaleziskiem była fotografia jarzębiny z września 2004. Zaciekawiony polazłem na web i pierwszy link, który otworzyłem było ‘Ekspose autora o jego powieści o Brunonie Schulzu i jego tajemniczej kochance wirtualnej (?), gdzie pisze m.inn. „Schulz pisze listy do koleżanki, profesorki literatury, z którą pracuje w drohobyckim liceum, a wobec której odczuwa „swoisty rodzaj uczuć”. Ale mój Schulz wie tak samo jak Hamvas, że: „Uwodzenie jest jałowe i puste, bezcelowe i bezsensowne.” Wie o tym również kobieta do której Schulz adresuje listy, która tłumaczy je na niemiecki, w obawie, że mogą wpaść w ręce jej męża,. Oni jednak odważają się na grę. Gra jest ostatnią możliwością, której chcieliby się wyrzec. Na gruzach gry i wysypisku sentymentów literackich rodzi się jednak coś, co można by umownie nazwać miłością lub kochaniem.” Link do fragmentu jego powieści w polskim przekładzie jest w tytule powyżej. Jarzębina zaostrzyła mi apetyt na przeczytanie całej książki, bo nawet w tch krótkich fragmentach są zakodowane jakieś bliskie mi schulzowskie barwy owoców jarzębiny.
Tagi: Bruno Schulz, Bursztyn, Jarzębina, listy miłosne Schulza, miód, Mirko Demić
1 Październik 2008 o 22:11
brzmi prawdziwie zachęcająco, dziękuję za tę notkę
1 Październik 2008 o 23:12
Mag: przyjemność podzielona jest przyjemmością podwojoną. Lubię zachęcać – dzięki za wizytę.