„Chmura coraz gęstniała, zwieszała się niżej, 
Ku ziemi wychylona i wszerz rozpostarta,
Jak wielki żagiel, biorąc wszystkie wiatry w siebie,
Od południa na zachód leciała po niebie.”
Bydło, zwykle do domu powracać leniwe,
Teraz zbiega się tłumnie, pasterzy nie czeka
I opuszczając strawę do domu ucieka.
Buhaj racicą ziemię kopie, orze rogiem
I całą trzodę straszy ryczeniem złowrogiem;
Krowa coraz ku niebu wznosi wielkie oko,
Usta z dziwu otwiera i wzdycha głęboko;”
Lubię burze, bo jest w nich, mimo grozy, coś co symbolicznie działa jak ostry skalpel chirurga. Stare drzewa giną powalone na ziemię, bo spełniły swe zadanie; powietrze chłonie wybuchy elektryczności i oczyszcza się z wyziewów ziemi, operacja burza jest bezlitosna, ale jej końcowym efektem jest powrót do zdrowia. Trochę mi żal, że nie byłem świadkiem tej wczorajszej bitwy piorunów i ulewy nad Polską, bo musiało być pięknie, przerażająco i niesamowicie. Pomyślcie na moment: znany „buhaj” na Górze straszył całą trzodę ryczeniem złowrogim, niezwykły człowiek –Polak Europejczyk – odszedł na zawsze w błysku piorunów i ognia, a trwożni ludzie patrzyli przez zamazane deszczem okna na zygzaki błyskawic i zapalali gromniczne świece, na wszelki wypadek. Taka była ta wasza niedziela – trzynasty dzień siódmego miesiąca. Symbolicznie, przez Polskę przesunął się potężny elektryczny odkurzacz, ale skutki tego sprzątania nie będą widoczne ani dziś ani jutro. Jest tam jeszcze za dużo śmiecia i wkurzonych warstw narodu. Gdy się przestanie burzyć – dajcie znak. Takie wydarzenia nie są łatwe do odcyfrowania, bo brak nam słów do opisania tego, co jest niewidocznie widzialne. Nawet metafory i porównania są bezsilne jak liście drzew schwytane w zaciśniętą pięść żywiołu. Dziś Paryż tańczy nad Sekwaną ku upamiętnieniu rewolucji 1789 – inne czasy, inna burza, inny Montmartre. êJ
Tagi: buhaj symbol, Burza, błyskawice, francuska rewolucja, Montmartre, Łysa Góra
14 lipiec 2008 o 16:14
to nie koniec tego czegoś…
zygzaki były poziome i pionowe, a niebo białe zupełnie w czarną noc…
i gniew okropny był w tym, co się zwalało…
teraz coś zabrało światła na ulicach i policja stoi na skrzyżowaniach…
i chciałabym bardzo, żeby już przestali mówić o Bronisławie Geremku tak jakby po tym, że wcześniej nie mówili tego, mieli prawo
14 lipiec 2008 o 17:52
Kocham burze – i ich przed-, środ- i po-burzowy niepokój. Mój niepokój.
Dawniej pewnie spłonęłabym na stosie, dziś oprawcy raczej wolą opluć. Skarleli ludzie? czy czasy?
Ta francuska rewolucja była jak prawdziwa burza – zmieniła świat. Czasem myślę, że na niej zakończyła się historia, o której warto pisać i mówić. Trzy razy miałam szczęście brać udział w lipcowym święcie Francuzów – w feerii radości, bez cienia martyrologii i wspominania gilotyny. U nas pompatyczny listopad tonie w smutku i pamięci ofiar, nie czynów i zrywów. Tam nikt z okazji święta nie rozważą zasług i zbrodni Robespierre’a – jest częścią ich historii, po prostu. My chcemy przy takich okazjach dowalić błota lub aureoli któremuś z posągów, wyrzucić kogoś ze swoich dziejów, wieczni manipulanci… naród śledzienników i śledczych
14 lipiec 2008 o 19:50
signe: ta energia, która wybuchła nad Polska, popłynęła jak elektryczne tsunami w stronę Anglii. Coś się tam rozpętało i niezbyt mi się to podoba, bo tracę chęć do pisania. Zrobiłem szybki przegląd Top Blogów i co drugi musiał coś brechotać na temat prof Gieremka. Niektóre były obmierzłe, inne po prostu banalne, powtarzające wytarte frazesy z gazet. Nagłe i dramatyczne odejście jednego znanego człowieka wprawia w ruch jakieś ledwie dosłyszalne dzwony, ale co one próbują nam powiedzieć?
14 lipiec 2008 o 20:07
@defendo: tak, jest w tych zdarzeniach jakiś trudny do zdefiniowania niepokój. Jak to się łaczy z Dniem Bastylii – nie wiem. Burza, zburzenie twierdzy…ostatni symbol skamieniałych wierzeń ? nie wiem. Polacy nie potrafili jeszcze uwolnić się od psychicznej traumy rozbiorów, od zbyt szybkiej, ponownej utraty wolności i demoralizacji jaką byla PRL. Co jest naszą Bastylią? Jestem wzburzony, ale nie mogę jakoś wykrzesać z siebie błyskawic i piorunów. Alons, enfants de la patrie, Le jour de gloire est arrivé!:-)