49. Gołębica w Moim Niepokoju

By stefan

Signe napisała w komentarzu na moim blogu, że ma „osobiste porachunki z jednym gołębiem”. Te intrygujące słowa wywołały u mnie długi ciąg skojarzeń od patriarchy Noego do Picassa i na koniec do moich ciągłych sporów z czeredą gołębi, które lądują na parapecie okna w kuchence, przepychają się po chamsku, biją się między sobą według jakichś rankingów dziobania i pozostawiają mało eleganckie ślady ich częstych wizyt. Gołąb jako symbol pokoju, miłości, gołębiego serca itp to jedno wielkie oszustwo propagandowe, które polega na niezrozumieniu tekstu biblijnego. Otóż Noe wysłał gołębia pocztowego po wielkim potopie, chociaż trudno mi zrozumieć jego motywy, bo niby o jaką wymianę listowną tu chodziło i z kim? Ale mniejsza z tym. Gołębica (gender nie jest wspomniany w Biblii, ale hebrajska jonah jest rodzaju żeńskiego, więc załóżmy, że to była samica) przyniosła w dziobie gałązkę oliwną i w ten chytry sposób przywłaszczyła sobie ten symbol pokoju jako jej własny atrybut. Coś jak Ewa i Jabłko Wikipedii: jabłko zawiniło, a Ewa została symbolem grzechu pierworodnego. Noe kojarzył oliwę ze wzburzonymi falami, chociaż fantazjował trochę, bo niby kto miał wyciskać oliwki i uspakajać potop? W każdym razie żona Noego przyrządziła gołębicę z sałatką oliwną na kolację i tyle byśmy o niej słyszeli, gdyby niejaki Picasso nie zrobił z niej (gołębicy, nie pani Noe) światowego symbolu pokoju. On chyba nigdy osobiście nie spotkał gołębia, ale zarobił kilka milionów franków na tym bohomazie. Z osobistej i bliskiej obserwacji tych uzurpatorów symbolu pokoju mogę autorytatywnie stwierdzić, że te wojownicze ptaszyska mają okropne maniery, zachowują się publicznie w skandaliczny sposób, rujnują swoimi odchodami zabytkowe budynki Londynu, Wenecji i Paryża, ale są bezustannie karmione w publicznych miejscach , bo nauczyły się siadac ludziom  na głowie, co daje turystom okazję do pstrykania pamiątkowych zdjęc („to ja na Placu Trafalgar z gołębicą na łbie”). Na plagę gołębią nie ma lekarstwa, bo w jakiś sposób popotopowego posłańca pomyliliśmy z przesyłką, którą dostarczył do arki Noego i tak już pewnie zostanie. Nie dziwię się jednak, że signe ma „osobiste porachunki” z jednym gołębiem. Ja mam tę gruchającą bandę wyżej uszu, ale wciąż karmię ją codziennie, bo lubię mieć nawet skradziony symbol pokoju w moim zaokiennym niepokoju. AJI

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 4 do “49. Gołębica w Moim Niepokoju”

  1. signe mówi:

    och, Stefanie, widzę wszystko o gołębiach i budzi to moje wielkie emocje, mam opowieści gołębie bardzo straszne, ale nie czas na to, bardzo się boję tej nowej burzy, a był to dzień niezmierny….
    nawet film w telewizorze został zabity przez burzę i widziałam jak rozsypuje się na kawałki, a nie był to horror….
    a teraz całe niebo świeci się okropnie, och… trzeba jakąś świeczkę postawić w oknie do modlitwy…

  2. stefan mówi:

    Właśnie czytałem o tej gwałtownej burzy, ale dziś niebo i ziemia w Polsce przechodziły jakiś magiczny paroksyzm, którego nie potrafię odczytać, ale mogę go wyczuć. Dobrze, że postawiłaś w oknie świeczkę – wyśle Ci straż anielską na wszelki wypadek.
    Dobranoc. :-)

  3. signe mówi:

    dzień dobry, burzyło się w nocy bardzo, a teraz wicher na drzewach i krople w powietrzu…

  4. stefan mówi:

    Dzień dobry. Burza oczyszcza powietrze wyładowaniem olbrzymiej masy electryczności. Wczoraj to było potrzebne aby rozładować czarną magię Łysej Góry. Wicher to miotła! ;-)

Napisz odpowiedź