46. Sksywienie Salonowej Ogłady

By stefan

„Nie wiem , skąd to pochodzi, że w naszym rodaku

Nie znajdziem ni grzeczności, dowcipu, ni smaku.

Niemcewicz: Pan Nowina czyli Dom pocztowy

Nie wiem, czy grzeczności uczymy się w dzieciństwie, czy nabywamy ją podczas procesu zwanego salonową ogładą, co nie ma nic wspólnego z brutalną zabawą niedorostków zwaną salonowcem,. Niestety to, co jeden naród uważa za grzeczność, inny może albo ignorować albo uważać za grubiaństwo, a nawet wymagającą krwawego odwetu zniewagę. Moja sąsiadka i ja całujemy się przy spotkaniu, bo tak to jest tutaj przyjęte, gdy się zna skądinąd obcą kobietę od wielu lat. Natomiast usiłowanie całowania rączek Angielek demaskuje mnie od razu jako erotomana -cudzoziemca. Starą znajomą Francuzkę mam prawo ucałować dwukrotnie w oba policzki. Jeden pocałunek uważałaby za zbytnią poufałość, trzy tylko jeśli byłaby moją krewną. Myślę, że nawet jeśli w jakiś sposób doczołgam się do stulecia, to wciąż pozostanie we mnie grzecznościowy odruch ustąpienia miejsca w zatłoczonym autobusie jakiejś starszej pani.  Obecnie dzieje się odwrotnie: panie w średnim wieku podrywają się na widok mojej twarzy, zoranej wichrem długich lat i rozpasanej młodości i ofiarowują mi swe siedzenie (to takie marne tłumaczenie angielskiego „seat”). Odmawiam równie grzecznie, tłumacząc, że wysiadam na drugim przystanku. Trudno jest osądzić, czy i jaki wpływ na ogładę towarzyską ma międzynarodowa tłuszcza internautów. Znam tylko maniery i nałogowe łamanie netykiety wśród rzeszy anglosaskiej i polskiej, na listach dyskusyjnych, czatach i blogach.  Wirtualność dała carte blanche czyli ksywę na wulgaryzmy, chamstwo, przepychanki z trollami, pyskusje i lekceważenie emocjonalnych (na szczęście) siniaków, dawanych i odbieranych, bo tutaj króluje amnezja i sksywienie tożsamości. Szanse spotkania z jakimś chamidłem z bloga na ulicy są minimalne, ale nawet gdybyśmy się rozpoznali, to ani on ani ja nie uwierzylibyśmy pewnie, że ten kulturalny elegant i ten dostojny starzec to dwóch ćwoków z blogowej bijatyki sprzed tygodnia. Ksywy potęgą są i basta! èKî

Tagi: , , , , ,

Odpowiedzi: 4 do “46. Sksywienie Salonowej Ogłady”

  1. signe mówi:

    dzień dobry mówię grzecznie, chociaż sksywiona!!!
    gorąco idzie, sroka była w progu, kafki będą mówić czfa czfa pod drzewami, bo głupie są bardzo i nie widzą, gdzie stoją pojemniki z wodą.

  2. mal mówi:

    Niektórzy epatujący dziś chamstwem uważają, że stają się w ten sposób ważniejsi. To widać i słychać wokół. Zupełnie inaczej chamstwo objawia się w sieci: wyskakuje jak pajac z pudełka w sytuacjach, gdy braknie rzeczowych argumentów w dyskusji, względnie gdy braknie refleksji, słów, chęci do dalszej wymiany zdań.
    Od jakiegoś czasu podobne sytuacje usiłuję wykpić i zastąpić humorem.
    Nie zawsze się udaje :-(

  3. stefan mówi:

    signe:Tobie mogę wybaczyć lekkie sksywienie, bo jesteś w mojej pamięci narodowej zlustrowana i czysta jak łza. :-) Kawki nie są głupie, tylko próbują Cię przekonać, że pojemniki powinny stać tam, gdzie kawki chcą aby stały. Dalsze petraktacje wskazane.Zapomniałem tutaj co to jest upał. My mamy tylko niewypał. Deszcz, a czasem ulewę.

  4. stefan mówi:

    mal:mnie się wydaje, że gdy język schamiał, to niektórym ludziom często brakuje grzecznych, eleganckich słów, bo ich nie słyszeli w młodości. Ale to talko taka moja prywatna teoria. Niestety, jak dobrze wiesz, humor w sieci jest często albo niezrozumiany albo uważany za naigrywanie się z pajaca, który i tak nie wie o co chodzi. Ale humor działa leepiej na nas samych :-)

Dodaj komentarz