Moje poszukiwania często prowadzą mnie okrężnymi drożynami i porośniętymi zielem ścieżynami do nieoczekiwanych znalezisk. Panna Maria brzmi jak jakaś niezamężna kobieta z dobrego domu (jak się kiedyś mówiło), ale tu chodzi o tę z Radia Maryja do której, w tej wersji, całkiem pasuje nazwa „widma”. Panna Maria co w angielskiej wymowie zapewne brzmi Panamaraja jest najstarszym osiedlem polskim w Stanach Zjedn., które dziś jest uważane za miasto-widmo (ghost town), mimo że mieszka tam jeszcze kilka rodzin. Osiedle powstało w 1854r z inicjatywy polskiego misjonarza franciszkanina O. Leona Moczygemby w Teksasie który, obserwując dobrobyt immigrantów z Niemiec, napisał list do swojego ojca-Górnoślązaka z Płużnicy, zachęcając swoich czterech braci i innych chętnych do przyjazdu do „Ziemi Obiecanej”. Grupa ok.100 Ślązaków przyjechała po trzymiesięcznej, morderczej i pełnej trudów podróży, ale po wielu niepowodzeniach takich jak kupno ziemi po wygórowanych cenach od miejscowego wyzyskiwacza do katastrofalnej suszy, uwikłaniu w wojnę między Unią i Konfederacją, nieszczęśni emigranci zaczęli zwalać winę na misjonarza-kusiciela Moczygembę który, widząc że jego życie w Pannie Marii jest zagrożone, uciekł do Michiganu i tam zmarł. Dziś Widmo-Panna Maria jest atrakcją turystyczną, a potomkowie braci Moczygembów i reszty Pannamarianów świętują tutaj różne okazje w lokalnym Domu Gminnym. W pobliżu Panny Marii jest inne osiedle polskie Cestohowa. Wymarzona okolica dla Ojca Rydzyka. Angielski link i polski opis w Gościu Niedzielnym. ËJË
10 lipiec 2008 o 17:21
Podobny do Moczygemby los czeka tu “o.dyrektora”, co mu daj Boże jak najrychlej
))
10 lipiec 2008 o 20:29
On powinien wyemigrować ze swoimi moherami do Cestohowy w Teksasie. Najwyższy czas.