Wczoraj od samego rana nawodniony dzień ugniatał mnie w rozlazłe ciasto zmęczenia. Skąd mi się biorą takie dziwaczne porównania? Po prostu z nawyku szperania w etymologii każdego słowa, które mi się napatoczy na klawiaturę. Zmęczenie ma już wrośnięte w siebie męczennictwo, co nie wymaga tłumaczenia, bo w życiu męczy mnie byle co – od pracy do lenistwa, od natrętnych uczuć do bolesnych przeżyć, od nudnych ludzi do własnego gadulstwa. Męka i mąka mają wspólne korzenie w cerkiewnym:„mękuku”- miękczyć, ugniatać, miesić, ale także torturować. Ciasto jest rezultatem torturowania mąki, zmiękczonej wodą i gniecionej rękami albo wałkiem. Zmęczenie to mączna męka spowodowana gniotami, a wśród synonimów tego słowa znalazłem „gnieciucha”, co Brueckner tłumaczy jako „zmorę gniotącą śpiącego” i to mi pasuje jak ugniótł do minionej środy, która ciemiężyła moją delikatną duszę. Na jakie specyficzne przezwisko zasłużył sobie ten łzawy i ciężki gnieciuch dnia? Może „dręczyca” albo „przytłoczka” lub „mokronuża”, bo byłem także znużony (duże pole semantyczne dla steranych mężów) i zdrożony wleczeniem się przez długie, szare godziny. Ale sursum corda, jak mawiali męczennicy w Kolosseum. Dziś jest słonecznie i temperatura osiągnęła 21 stopni Celsjusza albo 70 Fahrenheita, co na londyński lipiec jest rekordem swego rodzaju. PJô
Tagi: Etymologia zmęczenia, mąka, męka
10 lipiec 2008 o 19:59
ale nie wiem, co widzę na tym zdjęciu, obawiam się myśleć, bo słyszałam właśnie ludzi, których porywało ufo…
na przykład, że czarna chmura na niebie to to samo co krzew gorejący na ziemi…
po środzie a nawet czwartku też czuję się zmączona…
ale ciemiężyce zielone to duze piękne rośliny, chociaż chyba trujące???
10 lipiec 2008 o 20:22
Na tym zdjęciu są kwiaty, których nazwy nie znam i one stoją na straży. Po prawej stronie chmury są ledwie widoczne smużki różowiastych obłoczków. Te wyglądają jak rakiety celujące w ufiastą chmurę. Ciemiężyca biała nie jest trująca. O ile wiem , jej kłącze są używane w leczeniu. Lipiec jest stanowczo wampiryczny w stosunku do mnie. Otocz się zwojami światła i nie patrz na czarne chmury.
11 lipiec 2008 o 16:28
obłoczki widzę:) to dobrze, że ta ciemiężyca nie jest trująca, taka śliczna i duża…
jednak po lewej stronie widoku coś jest…
co to znaczy Wampiryczny Lipiec W Stosunku Do Ciebie???
to jest pytanie do osłupiewania, niekoniecznie myślę, że dostanę odpowiedź, a była właśnie bardzo piorunująca burza, która uprowadziła moje niebieskie skarpetki:)
11 lipiec 2008 o 19:31
Wampir wysysa energię, co mi się stanowczo nie podoba, bo nie mam jej za wiele, nawet bez zimno-lipcowych wympyrów.
Przy tej pogodzie aniołki poszukują niebieskich skarpetek, ale poproś aby zwróciły, bo burzowa kradzież nie jest mile widziana przez anielice.
13 lipiec 2008 o 6:53
Sursum corda zapewne skandował też tłum uczestników świąt w prekolumbijskiej Ameryce, dopingując kapłanów z obsydianowymi nożami ofiarnymi w dłoniach;)
13 lipiec 2008 o 8:55
Ogniem i obsydiańskim mieczem bawiły się te azteckie ludy śpiewając upojne hymny w rodzaju “jak tatarska horda, bierzesz w jasyr korda.” Bo na te kordy ofiarne był popyt, oj, był.