Znaki na niebie i na ziemi są jak papirus z hieroglifami na ścianie muzeum. Niby coś przekazują, ale skąd ja mam wiedzieć czy te małomówne symbole są przeznaczone dla mnie czy może dla mojej sąsiadki,albo nawet dla wszystkich mieszkańców Londynu. Archanioł Michał, którego symbolem jest świetlisty miecz, namalował go przed zachodem słońca nad moim ogrodem. Sąsiadka Sheila wytłumaczyła mi z całą powagą instruktorki dla zdziecinniałych starców, że te smugi powstały ze skondensowanych wyziewów latającego smoka odrzutowego. „Czasem wiatr układa je w kształty w których obserwator, obdarzony żywą wyobraźnią, potrafi dostrzec coś co pasuje do jego psychiki.” Miecz! Za Niemen, hen, precz…Ekskalibur…ogniem i mieczem…nie pasuje.
Miecz Słowa? Tak to już mi brzmi nieco lepiej. Lubię wywijać świetliste młyńce moimi słowami, a jeśli kogoś zadrasną, to pewnie niebacznie stąpił mi na odcisk albo wszedł w magiczne koło pentagramów i oktagramów zakreślone przez mojego guru, Obi-Wana. No, jasne! Powrót Rycerzy Jedi – stąd ten miecz. Zbieraj manatki, Luke i niech Moc będzie z Tobą. IJ!
Tagi: hieroglify, Jedi, miecz słowa, Obi-Wan, symbole
Ten wpis () został dodany 1 lipiec 2008 o godzinie 21:36 i widnieje w kategorii Uncategorized. Możesz śledzić odpowiedzi na ten wpis przez RSS 2.0. You can leave a response, or trackback from your own site.

3 lipiec 2008 o 18:19
Niech moc będzie z Tobą, Nie poddawaj się! Ja kiedyś zobaczyłam na niebie wielki X, to co to miało być? Że moja przyszłość to niewiadoma (odniesienie do matematyki, której w młodości byłam wielkim fanem)?:))
3 lipiec 2008 o 20:13
Wielkie X zdarza się dość często nad Hampsteadem, bo samoloty lecą tędy na Heathrow. Mnie X kojarzy się z wyborami ale nie tymi politycznymi, tylko między różnymi drogowskazami.
Matematyka to ostatnia deska ratunku chyba. Ale magia liczb to moje ulubione hobby.