przędą sobie, przędą jedwabne niteczki.
Kręć się, kręć, wrzeciono,wić się tobie, wić!
Ta pamięta lepiej, czyja dłuższa nić.
Skąd ja biorę wątki do moich wpisów blogowych? Z tkania przędzy słów, oczywiście. Siedzę sobie przy moim kompie-kołowrotku i patrzę jak mi się kręci pod palcami wrzeciono barwnych metafor. Przędę słowami, układam je w takie czy siakie wzory, rozpruwam i zaczynam od nowa, jak znudzona Penelopa w oczekiwaniu na swojego szwendającego się po świecie męża. Nić życia i tkanina słów wplatają się w siebie, tworząc skomplikowane obrazy, czasem trudne do odcyfrowania, zawsze niezmiennie intrygujące swymi tajemniczymi symbolami. Są także wędrowne wątki, które znajduję w moich wędrówkach po piaskowych plażach w poszukiwaniu wyrzutków moeskiej fali. Wczoraj potknęłem się właśnie o esej w katalogu wystawy pt „Tkanina Mitu” (The Fabric of Myth). Autorka Kathryn Sulivan Kruger umieściła swój tekst w polu sematycznym przędzenia i tkania, który zawiera pojęcia związane z życiem człowieka, z pisaniem , z tworzywem społecznym i z pojęciami, które wprowadzają element niszczenia tkaniny. Angielskie słowa są nieco inne od polskich, ale my też mamy symbole takie jak np krewny„po kądzieli”(ang. distaff) t.j. ze strony matki, nawet jeśli mama umiała tylko szydełkować. Strzępki (albo farfocle), tkanka, tknąć,krosna (bułg.razboj od rozbijania tkaniny) to zaledwie kilka pojęć, wśród wielu innych, skojarzonych z tą prastarą sztuką kobiet, które wkońcu musiały nas uczyć ich tajemniczycg guseł. W mitach i sztuce przędzenie, prządki pojawiły się jako częsty motyw od Parek, Mojr czy Norn, przędzących nić życia do takich prządek jak Penelopa, Solweg czy Tennysona „Lady of Szalott”. Ojoj,zaplątałem się w moje krosienka, północ za pasem, więc nic dziwnego, że ukłułem się w mały palec i za momencik będę pierwszym w baśniach Śpiącym Królewiczem. Dobranoc. PS. Znalezisko na dziś – wyjaśnienie słowa „prząśniczka” dla tych co myślą, że to taka stara prządka. PPS. Wersja po redakcji 6K‘
Tagi: kołowrotek, mitologia, nić życia, prząśniczka, przędza słów

23 czerwiec 2008 o 5:42
o,jejku, mam nadzieję, że się obudzisz sam z siebie:)
dzieńdobry!!!
23 czerwiec 2008 o 7:29
W moim porannym śnie musiałem przejść przez siedem tuneli. Ten ostatni miał tak niskie sklepienie, że mogłem tylko mozolnie czołgać się leżąc na plecach. U wylotu znalazłem się w…
Australii. I obudziłem się. Bez pocałunku królewny czyli sam z siebie. Będę zdumiony przez resztę dnia. Dzieńdobry!
23 czerwiec 2008 o 12:50
to jeszcze nie koniec, mejl idzie do Ciebie w sprawie przeczołgania się dalej, bardzo przepraszam za te zbiegi okoliczności….
może tu napiszę po cichu, gdzie następny tunel, a w liście gazetowym są różne zwroty, mam nadzieję, grzecznościowe i upraszające…
http://kronika-wiatru.blogspot.com/
ale czy te linki tu wplątane działają?
pozdrowienia !!!
23 czerwiec 2008 o 12:50
chyba znowu zostałam zaspamowana…
coś znikło…
23 czerwiec 2008 o 12:52
znikł kolejny tunel, gdzie przyszłam Cię zaprosić….
teraz sama nie wiem….
zużyłam na to pół dnia….
jeszcze raz spróbuję, a list w tej sprawie idzie spokojną pocztą gazetową…
a ja pozdrawiam i jeszcze raz wpiszę to:
http://kronika-wiatru.blogspot.com/
23 czerwiec 2008 o 12:54
drugie zniknięcie mi mówi, że nie można umieszczać tu chyba linków…????
jeśli zajrzysz do poczty gazetowej, będzie wiadomość o kolejnym tunelu, za co przepraszam…
23 czerwiec 2008 o 14:02
Akismet się kaja i chlubi, że uczysz jak rozpoznawać przyjazne blogi. Jeśli zmieniłaś poprzedni adres, to znaczy że Akismet nie rozpoznał Cię i dlatego zatrzymal dwa wpisy, które są już odblokowane. Przeprowadź się na WordPress i będziesz siach-mach jedną z nas.
23 czerwiec 2008 o 21:49
Z tymi Prząśniczkami to małam kiedyś kłopot. Może w czwartej/piątej klasie. Nie to, że nie mam głosu, to raczej pamięć, która do tej pory nie chce mi tego kołowrotu z głowy wyrzucić. Potrafię tę sławetną folkową pieśń zanucić po nieprzespanej nocy i złe połodnie. Kołowrotek nawijał przędzę, tak gorliwie, jak nasza “muzyczka” wtłaczała nam wrzeconem owy tekst
.
23 czerwiec 2008 o 21:55
Matko… moderacja. Nie zdarzyło mi się nigdy, by mnie ktoś brzydko spamem zabluzgał na blogu. Akismet działa, wyłapuje w zasadzie tylko spamy z dwóch adresów, sukcesywnie i niezmiennie wysyłane przez niestrudzonego bota
.
23 czerwiec 2008 o 22:15
kadaarko, wybacz ale Akismet na wszelki wypadek wsadza do spamów każdy nowy komentarz od nieznanego komentatora i wysyła do mnie po aprobatę. Uciążliwe, bo prawdziwe spamy atakują moją skrzynkę, nie mój blog. Po raz pierwszy sprawdziłem słowa na webie i dowiedziałem się. co jest jest prząśniczka. W mojej wersji anielskie dzieweczki przyszły do dziedzińca. Pamięć płata figle.
23 czerwiec 2008 o 23:42
.Wybaczam, to tylko kod, język któremu przyporzadkowana jest określona funkcja. Podobnie jak z moimi szanownymi botami
. Uciążliwe, bo by to moderować musisz być często w sieci.
.
Moja pamieć, a raczej przemocą wtłaczane informacje, do tej pory bezwiednie powtarzane, teraz zaczynają zastanawiać. Np. te Prząśniczki, nikt dziecku nie tłumaczył, że to nie panie, które przędą (obrazek przy tekście działał na wyobrażnię) tylko to drewniana płyteczka w kołowortku. Przędza, wrzeciono, Prząśniczka, kojarzy się z jednym, z losem nawinietym na kołowrotek życia. Mały symbol
24 czerwiec 2008 o 7:08
Ten kołowrotek to nasz domowy, bo moja połowica była dawno temu zagorzałą prządką, kupowała wory wełny na wsi, gręplowała (do tego trzeba mieć wielki druciany grzebień)przędła włóczkę, barwiła i co uprzędła to szydełkowała na piękne swetry, kardigany itp. Ale to było daaawno temu. Kołowrotek stoi nieczynny i tylko popisuje się w blogu.