Gdybym ja była ptaszkiem w pięknym gaju,
Tylko bym w Twoim chciała śpiewać kraju.
Ani na wody, ani na lasy:
Ale przez wszystkie czasy
Pod Twym okienkiem i tylko dla Ciebie…
Patrzę na zielone kudły drzew czochrane wichurkowatym wiatrem i zastanawiam się leniwie, jakbym odczuwał wiatr, deszcz, słońce, gdybym był drzewem. Czy kołysałbym pióropuszem liści na czubie, udając że potrafię jednak tańczyć do pogwizdów zefirkowego grajka, mimo że korzenie trzymają mnie w uścisku ziemi? A może rozkazałbym wielosetnym palcom-gałęziom aby grały na liściach etiudy z akompaniamentem do wietrznych podmuchów. Lubię gdybanie, ale nie widzę siebie – jak ta zakochana dziewczyna – w roli ptaszka, chociaż nie poskąpie jej miejsca na gniazdo w cieniu moich konarów, jeżeli już musi świergolić pod okienkiem jakiegoś chłopaka. Myślę jednak, że byłoby ciekawie, gdybym mógł zmieniać mój kształt i stawać się jakimś innym żyjątkiem, przejmując jego świadomość. Kto wie, może istnieje nawet genetyczne pozdrowienie, które umożliwiłoby takie interesujące metamorfozy.
I na dobry wieczor Ole, ole, ole /Grechuta-Rodowicz
http://youtube.com/watch?v=QJz0nEvnFDo&feature=related
Tagi: Gdybanie, Grechuta-Rodowicz, metamorfozy, tree awareness, wiatr
22 czerwiec 2008 o 17:48
ale śliczne piosenki, i ta w literach na górze, i ta w głębi…
o żarze rzewnych żądz….
i tag “gdybanie”
22 czerwiec 2008 o 20:49
Oni chyba śpiewają coś w rodzaju “dopóki pieniądze rządzą żądzą ole ole ole…” a czy żewnie czy śpiewnie, to zależy od wyczucia. O ile się nie mylę, słowa napisała Agnieszka Osiecka. Te na samym dole, oczywiście, Moje to mogła tylko napisać, jeśli wyrwała pióro z anielskiego skrzydła. Nie chcę tym sugerować, że piszę jak janioł, bo nie. Lubię tagi.