Jako lunatyk wieczny – każdy człowiek
Kusi – że Anioł nawet nie ustrzeże;
Nie mocen oto rozlepić sam powiek
A drze się w otchłań, zachciewa na wieże.
B. Zaleski
W mojej ulubionej restauracji francuskiej sam Mistrz Kuchni podchodzi w lansadach do stolika i pyta czym może mnie uraczyć. „Skuś mnie jakimś smacznym kęsem na przekąskę,” mówię , „bo już dawno nie kuszałem, a twoje kulinarne iskusstwo to dla mnie pokusa nieodparta.” Oczywiście, kłamię jak najęty, bo kucharz nie mówi po słowiańsku , ale robię to w szlachetnej intencji etymologicznego oświecenia w dzień przesilenia czyli dzisiaj. Ciemność i Światło bezustannie biorą się za bary i dwa razy do roku słońce pozornie zatrzymuje się w biegu i stoi jak wmurowane, dopóki pokusa odejścia albo powrotu nie zmusi go do wędrówki wte lub wewte. Rzymianie mówili, że słońce zatrzymało się w biegu: “sol-stitium”, co Anglicy zaadoptowali jako “solstice”. Kiedyś skusiło mnie wejście w jakież durne zawody blogowe. Siliłem się jak słoneczko aby zwyciężyć, ale się przesiliłem i zrobiło się mi ciemno jak w żołądku Murzyna po czarnej kawie o północy. Pokusa w naszym języku wywiodła się od żarcia, bo jedzenie to kosztowanie (często kosztowne), kąsanie, próba smaku, co zresztą można łatwo dostrzec na przykładzie ciekawskiej Ewy. Żmija syknęla „pokosztuj!” a mamusia ludzkości, zamiast spytać rozsądnie „a jaki jest koszt tego jabłuszka?” wzięła go do rączki i pobiegła do Adasia, krzycząc “Patrz, co ja dostałam gratis na wyprzedaży wężowej!” i spytała czy miałby ochotę na coś na ząbek, kęs na zakąskę albo jak bracia Słowianie za Bugiem mówią – zakuskę. Ach, gdyby Adam był Czechem to skapowałby się, że „skouszka” to egzamin, próba – jak każda pokusa – i może nawet odmówiłby kuszania kuszącego jabłka. Stało się inaczej i reszta to już smutna historia moich zmagań z codziennymi pokusami, które zwabiają mnie do mniamania i mlaskania. Przyznajcie jednak, że bez pokus byłaby okropna nuda. [J[
Tagi: etymologia pokusy, kuszenie, przesilenie, zakąska
22 czerwiec 2008 o 14:05
czytam to już od wczoraj, ale jakoś słabnę na myśl o jedzeniu, faza anorektyczna w blogowaniu:)
mam list Twój w skrzyni i będę odpisywać, więc proszę Cię o zajrzenie do swojej gazetowej pocztki pod wieczór…
ale teraz krzyczą pod oknem o obiadach, o rany…..