5.Legion To Ćma Ciem

By stefan

Wielkie liczby nie odgrywają kluczowej roli w moim skromnym żywocie. Z tysiącami i milionami jeszcze mogę sobie jako tako dać radę, ale gdy przyjdzie do miliardów i bilionów, to zaczynam się gubić. W Polsce miliarder ma w swym posiadaniu tysiąc milionów złotych. We Francji i w krajach anglosaskich mało się słyszy o bilionerach , ale to ludzie którzy też mają w banku tysiąc milionów eurów lub funtów. Ten sam bilioner w Polsce i w Niemczech to taki co uciułał w jakiejś walucie milion milionów.

Szkoda, że z  naszych  rodzimych słów na określenie wielkich liczb tylko “ćma” zachowała resztki dawnego znaczenia. Skojarzona z ciemną masą wielotysiącznego tłumu, ćma była kiedyś nazwą jednego miliona. Legion albo ćma ciem był odpowiednikiem biliona, legion legionów (kwadrylion) nazywano “leodrem”, zaś kruk – leodr leodrów – równał się oktylionowi. Niestety, nie udało mi się sprawdzić czy  dziesięć kruków skladalo się na jedną “kłodę”. Standardyzacja miar pozbawiła nas swojskiej, staropolskiej terminologii, chociaż wiele nazw przeszło w codzienną mowę paradując pod  pochodnymi znaczeniami. “Sążeń” – dawna miara długości – miał ok.190 cm, ale początkowo- sąg- służył słowiańskim poganom jako drewniany po-sąg bożyszcza, który był oczywiście dwumetrowym drągalem i mógł stawiać sążniste kroki. W garncu mieściły się cztery kwarty (tyleż litrów) pitnego miodu, okowity lub owsa, ale dziś ta miara przechowała się tylko w przysłowiu: “w marcu jak w garncu”.  “Znaleźć  się  w korcu maku” nie było łatwo, bo ta miara ciał sypkich zawierala ni mniej ni więcej jak 32 garnce albo 120 litrów ziarenek. Naczynie o takiej pojemności było widocznie używane jako schowek, bo do dziś mówimy o trzymaniu lub ukrywaniu czegoś “pod korcem”. “Antałek” był  beczułką na wino lub piwo, w której  mieściły się  dwa wiadra, podczas gdy jego większa wersja, “antał”, zawierał kilkanaście garnców napoju. Wsród chaosu rozlicznych jednostek miary długości, objętości , masy i wymiany są słowa dawno zatarte w pamięci jak np “jutrzyna” i  “powłócz”, którymi mierzono ziemię orną, albo takie w których dzis trudno jest dopatrzeć się ich pierwotnego celu. “Grzywna” zaczęła swój żywot jako naszyjnik lub wiązka skór, przekształciła się  na wagę srebra, skąd powędrowała w pieniądze i skończyła jako kara za drobne przewinienia.  Sic transit gloria…

Tagi: , , , , , ,

Odpowiedzi: 9 do “5.Legion To Ćma Ciem”

  1. mal mówi:

    Dość powszechnie jeszcze na wsi używa się miary powierzchni w postaci morgi (56 arów).
    Przypomniałam sobie teraz nazwę miejscowości k.Tarnobrzegu – Stale.
    Czy to też od dawnej miary długości? Wiem, że były “staje”, a może i stale także?

  2. minstrel85 mówi:

    Łan to 48 mórg, ale są różne morgi – słowo żywcem wzięte od Niemców (Morgen) u nas morga była też zwana po polsku “jutrzyną”. Staje, którymi kiedyś mierzono długość drogi a także powierzchnię gruntu – 1.5 ha, ale os talach nie słyszałem i nie ma takiej nazwy miar w Google.
    Można sobie wyobrazić jaki mętlik kiedyś panował w obliczaniu wielkości czegokolwiek. Serdeczności.

  3. dr_ewa999 mówi:

    zagubiłam sie w tych miarach……w takiej ich mnogości oszuści mieli jak w raju…

  4. minstrel85 mówi:

    dr_ewa: to prawda z tym rajem. Ja wciąż mam wiele możliwości manipulowania dawnymi miarami angielskimi, bo Anglicy nie lubią zmian i wciąż używają pint, calów, stóp, Fahrenheita i funtów do ważenia towarów. Ludzi waży się w kamieniach.Wiem tyle, że ważę około 9 1/2 kamieni, co wskazuje na moją szczupłą sylwetkę. Ile to jest w kg nie chcę nawet wiedzieć-:-)

  5. czarnyreporter mówi:

    System dziesiętny “uporządkował” ten magiczny świat starych miar i wag, troszkę szkoda, bo niby wygodniej ale bardziej trywialnie. Swoją drogą 9 kamieni to około 60 kilogramów, ja ważę 12. Z innych miar wspomiałbym jeszcze o łucie, który miarą był tak znikomą, że trafił do zwrotu “łut szczęścia”, czyli jego odrobina. Pozdrawiam serdecznie.

  6. minstrel85 mówi:

    Witaj, czarny reporterze! ;-) 12 kamieni to normalna waga dla młodego, muskularnego człowieka. Mnie od dawna intrygują takie nieokreślone miary jak ciut-ciut, ździebko, tyle co kot napłakał, na ząbek, na paznokieć, płacheć, szmat i pewnie wiele innych, które chwilowo odmawiają mi przyjścia do pamięci. :-)

  7. czarnyreporter mówi:

    A i owszem utuczonego na pasties i shepard’s pie ;-) o włos, o piędź etc. Tak, fascynujące.

  8. minstrel85 mówi:

    czarnyreporter: Najbardziej tuczy Guiness (czy łyk to też miara?), puddings i toad in the hole. Na oko, szczypta, garść+ jest ich więcej niż się może wydawać.

  9. czarnyreporter mówi:

    Jeśli Guiness to tylko na pinty, ewentualnie galony, lepiej sączyć niż pić haustami :-) Jescze przypomniał mi się cetnar – ulubiona miara młynarzy.
    Nie lubię miejscowych sausages, no może poza Cumberland, ale musi być farm made ;-)

Dodaj komentarz