Witam w tym nowo-założonym blogu, w którym mam szczere chęci wybrukowania moimi znaleziskami piekiełka zwanego popularnie blogowiskiem. Anglicy mają celne określenie na takiego właśnie zbieracza tego co fala oceanu wyrzuci na brzeg: beachcomber-włóczęga nadmorski, który żyje ze swoich znalezisk, czesząc piasek w poszukiwaniu pereł i zwykle znadując tylko piękne muszle, śnięte ryby i puste butelki po Coca-Coli. Moje znaleziska to wszystko co ten potężny ocean internautów wyrzuci na wybrzeże tego gościnnego blogowiska. Liczę na perły i naszyjniki koralowe, ale kto wie co mi przypływy podrzucą pod stopy i co odpływy pozwolą mi zatrzymać prawem Łowcy na ziemi niczyjej. Nie spodziewam się, że każdy kto tutaj zagląda, będzie zachwycał się moim łupem. Zbieracz to ktoś kto zauważa to co go najbardziej pociąga, a jak wiadomo, nie wszyscy jesteśmy pasażerami tego samego pociagu. Na moim wachlarzu zainteresowań jest miejsce na nieokiełzane słowolubstwo obok nienasyconej ciekawości o ludziach, ich życiu i lekcjach, których uczą się w tej intrygującej szkole dla krnąbrych rebeliantów z Gwiezdnych Szlaków. W olbrzymiej większości dziedzin jestem dyletantem, bo to daje mi możliwość komentowania na każdy temat, który zwróci moją uwagę. W tym blogu znajdziecie zatem rozważania o religiach, mitach, językach, historii, literaturze, filozofii, wiedzy tajemnej, matematyce i gematrii, medycynie i szamanach, fizyce i astrologii i krótkie wpisy na wiele innych interesujących mnie tematów, z których wykluczam politykę, sport, telewizję, radio, bo czytam tylko prasę z Grajdołków i Pipidówek, dużo ciekawszą od kontrolowanych wieści z reszty medialnego młyna. W tej chwili Merkury biegnie wstecz, więc wszelka komunikacja jest jak samochód bez hamulców toczący się ze spadzistej górki. Byle do 19 czerwca, gdy ten roztańczony wstecznik znowu popędzi we właściwym kierunku.
&J&
7 czerwiec 2008 o 14:44
Masz rację z tym uwstecznionym Merkurym. Wszystko wychodzi na opak. Słowem: tył z przodu a przód z tyłu
7 czerwiec 2008 o 15:05
Twoja obecność tutaj to bardzo dobry omen dla mnie i dla bloga, bo tak było trzy lata temu. Tyle że wtedy nie miałem pojęcia kim była tajemnicza, przyjazna mał49. Teraz wiem i cieszę się. Merkury hamuje moje pisanie, ale nie daję mu się kontrolować. Niestety, on działa także poza-blogowo. Napisałem już następną notkę o zmianach.